24.05.2026, 09:04 ✶
– Można dbać o rzeczy i ludzi, a jednocześnie wciąż uważać ich za niewartych własnej uwagi. Później nazywać to łaską.
Nie miał na to nazwy, bo się tym nie interesował, ale kilka lat w Kromlechu pokazało mu w jaki sposób Voldemort manipulował wszystkim, co mogło dać mu władzę nad umysłami jego popleczników. Większość, o ile nie wszystkich miał za gorszych od siebie. Gardził nimi, ale częstował ich słodkimi słowami i uzależniał od własnej obecności. Oh, jakże naiwny był każdy kto wierzył jego słowom – nie było w nich esencji, tak samo jak nie wierzył w esencję słów matki Deirdre. Szczególnie po idiotycznej wstawce, i której sam nie był pewien, czy była faktyczną uwagą czy nieśmiesznym żartem. Mógł wyglądać na potwora, ale potworem przecież nie był. Widok matki jego dzieci, ginącej w paszczy smoka jak pasza, odcisnął na nim piętno.
– Gwarantuję, że wolałbym mieć żywą współmałżonkę, niż teściową w żałobie upominającą się o pieniądze po stracie córki. – Wybrzmiewała z niego jakaś pogarda, ale ewidentnie nie chodziło o te pieniądze. To był przecież mężczyzna wyjątkowo majętny i sława niosąca się po Anglii nie zawierała w sobie wzmianek o skąpstwie. Istniało wiele legend o preferencjach smoków co do wyglądu jaskiń, w których udawały się na drzemkę i nieposkromionej chciwości. Ale to były legendy, tak? Poza tym, niezależnie od wyglądu, Rowlowie wciąż pozostawali ludźmi – w przeciwieństwie do innych osób zasiadających przy tym stoliku, nie musieli jeść kamieni, żeby istnieć. Najwyraźniej z panią Slughorn łączyły go jakieś utarczki, których nie zarysował w tej rozmowie, bo nie wypadało. – Skromnie o sobie mówisz, jak na kogoś, kto chce zostać panią moich włości w Llanberis. – A było to miejsce przeogromne, będące wisienką na torcie olbrzymiego majątku. Przepiękna posiadłość kryjąca się pod postacią ruin Castell Dolbadarn, znajdowała się na szczycie listy najpiękniejszych domów w Walii. – Tak skromnie, że muszę z ciekawości zapytać, czy Ivanka Malfoy również zamierza z nami zamieszkać?
Swoją drogą, poprzednią teściową również nieszczególnie lubił.
Nie miał na to nazwy, bo się tym nie interesował, ale kilka lat w Kromlechu pokazało mu w jaki sposób Voldemort manipulował wszystkim, co mogło dać mu władzę nad umysłami jego popleczników. Większość, o ile nie wszystkich miał za gorszych od siebie. Gardził nimi, ale częstował ich słodkimi słowami i uzależniał od własnej obecności. Oh, jakże naiwny był każdy kto wierzył jego słowom – nie było w nich esencji, tak samo jak nie wierzył w esencję słów matki Deirdre. Szczególnie po idiotycznej wstawce, i której sam nie był pewien, czy była faktyczną uwagą czy nieśmiesznym żartem. Mógł wyglądać na potwora, ale potworem przecież nie był. Widok matki jego dzieci, ginącej w paszczy smoka jak pasza, odcisnął na nim piętno.
– Gwarantuję, że wolałbym mieć żywą współmałżonkę, niż teściową w żałobie upominającą się o pieniądze po stracie córki. – Wybrzmiewała z niego jakaś pogarda, ale ewidentnie nie chodziło o te pieniądze. To był przecież mężczyzna wyjątkowo majętny i sława niosąca się po Anglii nie zawierała w sobie wzmianek o skąpstwie. Istniało wiele legend o preferencjach smoków co do wyglądu jaskiń, w których udawały się na drzemkę i nieposkromionej chciwości. Ale to były legendy, tak? Poza tym, niezależnie od wyglądu, Rowlowie wciąż pozostawali ludźmi – w przeciwieństwie do innych osób zasiadających przy tym stoliku, nie musieli jeść kamieni, żeby istnieć. Najwyraźniej z panią Slughorn łączyły go jakieś utarczki, których nie zarysował w tej rozmowie, bo nie wypadało. – Skromnie o sobie mówisz, jak na kogoś, kto chce zostać panią moich włości w Llanberis. – A było to miejsce przeogromne, będące wisienką na torcie olbrzymiego majątku. Przepiękna posiadłość kryjąca się pod postacią ruin Castell Dolbadarn, znajdowała się na szczycie listy najpiękniejszych domów w Walii. – Tak skromnie, że muszę z ciekawości zapytać, czy Ivanka Malfoy również zamierza z nami zamieszkać?
Swoją drogą, poprzednią teściową również nieszczególnie lubił.
walijski #5e7f63
Salazar #7f4242
Salazar #7f4242