24.05.2026, 08:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.05.2026, 08:59 przez Henry Lockhart.)
Z ulgą przyjął, że Hannibal nie zdecydował się skomentować tego wypadu. I jego słowa o pozowaniu brzmiały jak szczera sugestia. Henry uśmiechnął się lekko.
– Dzięki, stary. Doceniam – odrzekł, opierając się plecami o umywalkę. Skrzyżował ramiona na piersi i przez chwilę się zamyślił.
Pamiętał tamten czas, gdy zaproponował Hannibalowi mieszkanie u siebie. Myślał sobie, czy to był błąd. Czy altruistyczny gest czasem nie wyszedł na gorsze? Źle się wtedy czuł. Cała ta choroba pyłowa, psychiczne obciążenie po Spalonej Nocy… A jednak, zdarzało mu się traktować kolegę z niepotrzebną złością. Dystans czasowy pozwolił mu to zobaczyć i teraz… jasna cholera, zrobiło mu się wstyd.
– To myślę, że można to zamówić. I może coś do jedzenia? Zawsze słyszałem, żeby się nie objadać na noc, ale co tam! – rzekł, starając się brzmieć radośnie. – Nie przepracowuję się, robienie zdjęć to tutaj przyjemność. Więcej pracy będę miał po fakcie. Wiecie, muszę zebrać wasze doświadczenia w takich miniwywiadach. Potem to się ładnie zredaguje i voila. – przerwał na chwilę. Wziął głęboki oddech i spojrzał na Hannibala. Jego twarz ściągnęła się w poważniejszym wyrazie. – Posłuchaj, wiem, że… jak mieszkałeś u mnie, nie byłem najlepszym gospodarzem. Cały czas się wkurzałem, byłem naburmuszony i unosiłem się dumą, nawet jak chciałeś mi pomóc. Powinienem był zachować się lepiej. Przepraszam. Ta przeklęta Spalona Noc sprawiła, że czułem się, jakby cały świat zaciskał się wokół mnie. Wszystko dookoła wydawało mi się wrogie. Byłem w trybie obronnym i nie widziałem, że tym mogę skrzywdzić innych.
– Dzięki, stary. Doceniam – odrzekł, opierając się plecami o umywalkę. Skrzyżował ramiona na piersi i przez chwilę się zamyślił.
Pamiętał tamten czas, gdy zaproponował Hannibalowi mieszkanie u siebie. Myślał sobie, czy to był błąd. Czy altruistyczny gest czasem nie wyszedł na gorsze? Źle się wtedy czuł. Cała ta choroba pyłowa, psychiczne obciążenie po Spalonej Nocy… A jednak, zdarzało mu się traktować kolegę z niepotrzebną złością. Dystans czasowy pozwolił mu to zobaczyć i teraz… jasna cholera, zrobiło mu się wstyd.
– To myślę, że można to zamówić. I może coś do jedzenia? Zawsze słyszałem, żeby się nie objadać na noc, ale co tam! – rzekł, starając się brzmieć radośnie. – Nie przepracowuję się, robienie zdjęć to tutaj przyjemność. Więcej pracy będę miał po fakcie. Wiecie, muszę zebrać wasze doświadczenia w takich miniwywiadach. Potem to się ładnie zredaguje i voila. – przerwał na chwilę. Wziął głęboki oddech i spojrzał na Hannibala. Jego twarz ściągnęła się w poważniejszym wyrazie. – Posłuchaj, wiem, że… jak mieszkałeś u mnie, nie byłem najlepszym gospodarzem. Cały czas się wkurzałem, byłem naburmuszony i unosiłem się dumą, nawet jak chciałeś mi pomóc. Powinienem był zachować się lepiej. Przepraszam. Ta przeklęta Spalona Noc sprawiła, że czułem się, jakby cały świat zaciskał się wokół mnie. Wszystko dookoła wydawało mi się wrogie. Byłem w trybie obronnym i nie widziałem, że tym mogę skrzywdzić innych.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.