27.05.2026, 21:56 ✶
Patrzyła, bo jakże mogłaby oderwać wzrok od tak zjawiskowego stworzenia. Bogini Matka była bardzo łaskawa wobec fok, obdarowując je zarówno uroczym wyglądem jak i zdolnością zwinnego poruszania się pod wodą. Nie wspominając o tych czarnych jak noc oczach, w których odbiciu blada twarz Lany rzeczywiście przypominała księżyc w pełni. Dolohovówna dalej nie mogła się nadziwić, kiedy po zdjęciu magicznej skóry te ciemne tęczówki zmieniały kolor na barwę morza; podobnie jak niebo o brzasku.
Czasami zastanawiała się, jak to by było przemierzać podwodny świat w idealnie dostosowanej do tego formie. Słabe ciało Lany nie wytrzymałoby nawet bardziej intensywnego pływania (nie wspominając o tym, że wciąż bała się otworzyć oczy pod wodą). Lecz gdyby stała się foką, mogłaby wreszcie zobaczyć na własne oczy te wszystkie sekrety morskich otchłani, o których opowiadała jej Brynja. A przede wszystkim, mogłaby przeżywać te przygody w towarzystwie swojej ulubionej selkie…
Niestety (a może i stety), dzisiaj to nie jej dane było zanurzyć się pod taflę jeziora Battersea, ponieważ Dick wypadł za burtę ich łódeczki. Dolohovówna, zaabsorbowana próbą interpretacji wyrazu twarzy foczki, zareagowała parę sekund zbyt późno, by uratować towarzysza. Zresztą, Flint najwyraźniej nie potrzebował jej pomocy; jak na żeglarza przystało, miał już doświadczenie w wypadaniu za łódź. Nie przewidział jednak tego, że foka właśnie postanowiła uprzykrzyć mu życie najbardziej jak potrafiła. Przeszywający ból sprawił, że mężczyzna puścił ścianę łódki, ponownie opadając w toń jeziora. Tym razem jednak spróbował znaleźć się jak najdalej od foki, zanim wróci na pokład.
Słysząc krzyk Dicka, Lana powinna zapewne się przerazić, lecz sytuacja ta wywołała u niej niespodziewane rozbawienie. Zakryła dłonią usta, by ukryć chichot. Ach, Brynja, co ty znowu wyprawiasz, pomyślała, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Nie mogła się nadziwić, jak bardzo selkie potrafiła być nieprzewidywalna – choć po tym, jak podczas pierwszego spotkania leżała nago nad Dolohovówną, należało się po niej spodziewać wszystkiego.
W końcu uznała, że pora zakończyć cierpienia Flinta. Może i nie był on jej wymarzonym towarzyszem na rejs po jeziorze, ale tak samo jak Lana został zmuszony do udziału w tym spotkaniu. Odłożyła więc parasolkę i spróbowała przybrać zmartwiony wyraz twarzy. Chwyciła za jedno z wioseł, by skierować je w stronę pływającego niespokojnie Flinta.
– Ojej, czy nie spotkało cię dzisiaj już wystarczająco dużo nieszczęść? – spytała, może nieco zbyt przedramatyzowanym tonem. Cóż, nigdy nie była dobrą aktorką, a ta wypowiedź miała jednocześnie stanowić sugestię dla Brynji. Dolohovówna spróbowała nawiązać kontakt wzrokowy z foką, by posłać jej lekko karcące spojrzenie.
Czasami zastanawiała się, jak to by było przemierzać podwodny świat w idealnie dostosowanej do tego formie. Słabe ciało Lany nie wytrzymałoby nawet bardziej intensywnego pływania (nie wspominając o tym, że wciąż bała się otworzyć oczy pod wodą). Lecz gdyby stała się foką, mogłaby wreszcie zobaczyć na własne oczy te wszystkie sekrety morskich otchłani, o których opowiadała jej Brynja. A przede wszystkim, mogłaby przeżywać te przygody w towarzystwie swojej ulubionej selkie…
Niestety (a może i stety), dzisiaj to nie jej dane było zanurzyć się pod taflę jeziora Battersea, ponieważ Dick wypadł za burtę ich łódeczki. Dolohovówna, zaabsorbowana próbą interpretacji wyrazu twarzy foczki, zareagowała parę sekund zbyt późno, by uratować towarzysza. Zresztą, Flint najwyraźniej nie potrzebował jej pomocy; jak na żeglarza przystało, miał już doświadczenie w wypadaniu za łódź. Nie przewidział jednak tego, że foka właśnie postanowiła uprzykrzyć mu życie najbardziej jak potrafiła. Przeszywający ból sprawił, że mężczyzna puścił ścianę łódki, ponownie opadając w toń jeziora. Tym razem jednak spróbował znaleźć się jak najdalej od foki, zanim wróci na pokład.
Słysząc krzyk Dicka, Lana powinna zapewne się przerazić, lecz sytuacja ta wywołała u niej niespodziewane rozbawienie. Zakryła dłonią usta, by ukryć chichot. Ach, Brynja, co ty znowu wyprawiasz, pomyślała, a na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Nie mogła się nadziwić, jak bardzo selkie potrafiła być nieprzewidywalna – choć po tym, jak podczas pierwszego spotkania leżała nago nad Dolohovówną, należało się po niej spodziewać wszystkiego.
W końcu uznała, że pora zakończyć cierpienia Flinta. Może i nie był on jej wymarzonym towarzyszem na rejs po jeziorze, ale tak samo jak Lana został zmuszony do udziału w tym spotkaniu. Odłożyła więc parasolkę i spróbowała przybrać zmartwiony wyraz twarzy. Chwyciła za jedno z wioseł, by skierować je w stronę pływającego niespokojnie Flinta.
– Ojej, czy nie spotkało cię dzisiaj już wystarczająco dużo nieszczęść? – spytała, może nieco zbyt przedramatyzowanym tonem. Cóż, nigdy nie była dobrą aktorką, a ta wypowiedź miała jednocześnie stanowić sugestię dla Brynji. Dolohovówna spróbowała nawiązać kontakt wzrokowy z foką, by posłać jej lekko karcące spojrzenie.
She was like a star,
nothing but a beautiful echo of death.
nothing but a beautiful echo of death.