– Nie wiem czy to klamra, Berht. Prawda jest taka, że nadal tego wszystkiego do końca nie rozumiem – nie w pełni przynajmniej, bo przez te miesiące zdołała jakoś sobie to wszystko poukładać i przynajmniej częściowo dojść do jakichś wniosków, lecz nie bez pomocy książek i rozmów z różnymi specjalistami, z czego żaden nie był w stu procentach przekonany co dokładnie się wydarzyło. – I… Wiesz. Nie przeczytasz tego nigdzie, ale to ja jestem powodem, dla którego w ogóle dostaliśmy się do Limbo i do teraz nie do końca wiem co dokładnie się wydarzyło i dlaczego – dlaczego tylko ona widziała w ogniu jakiś dziwny obraz. Dlaczego tylko ona poczuła, że musi pomóc kobiecie, która stała oko w oko z Voldemortem i Śmierciożercami. Dlaczego tylko ona poczuła, jak się do nich dostać. Czuła się winna, chociaż tylko częściowo. Częściowo, bo w głębi serca wiedziała, że to, że się tam znaleźli, w jakiś sposób pokrzyżowało plany Voldemorta. Ale przez nią trójka innych funkcjonariuszy do dzisiaj zmagała się z konsekwencjami tej wycieczki. Tak jak wiedziała, że przez to, co z Limbo zabrali, Anglię prawdopodobnie nawiedzały anomalie – i jednocześnie wiedziała, że rezygnacja z tego, była głupotą. Głupotą, bo nie tylko oni coś zabrali, Śmierciożercy też tam byli, a oni z energią Limbo z pewnością dobrowolnie się nie rozstaną. – Ale nie wydaje mi się, żeby ludzie powinni o tym wiedzieć. Bo co, jeśli ktoś jeszcze będzie się próbował dostać do Limbo… Skutek może być opłakany. Atreus nieomal zginął przez to wszystko – i gdyby Isobell go nie wyciągnęła (a Victoria rozumiała, że musiało w jakiś sposób chodzić o jego duszę, energię), to byłby już martwy. – To jedno z najbardziej surrealnych doświadczeń mojego życia – dodała, zastanawiając się nad sugestią Dægberhta. – Może to nie jest zły pomysł… Ale czy nie jest trochę za szybko na taką książkę? – czy ona była na to gotowa przede wszystkim…
jesień, 17 września 1972, kamienica Victorii Lestrange
fireheart
some women are lost in the fire
some women are built from it
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
aurorka, twórczyni eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, ciemnobrązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy. Bije od niej lodowate zimno, w dotyku jest jak bryła lodu.
27.05.2026, 23:27 ✶
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności:
Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów
Dægberht Flint (3803), Victoria Lestrange (4660)