30.05.2026, 08:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.05.2026, 08:40 przez Kate Barclay.)
23.10.
Gwoździe dla Geraldine
Niektórzy mawiali, że w żelazie tkwi magia.
Katherine Barclay nie była pewna, ile jest w tym prawdy: czy ta magia naprawdę wykracza poza potencjał, jaki żelazo w sobie tkwiło, zmieszane z innymi materiałami, ukształtowane rękami dobrego rzemieślnika. Znała jednak tę symbolikę, opowieści o tym, że odpychało demony, duchy i złe czary. Sama miała kilka gwoździ wbitych we framugę drzwi warsztatu, co robiła bez większego namysłu, tylko dlatego, że tak zawsze postępował jej nauczyciel. I wiedziała, że nadciąga Samhain, a nawet ona, w dalekiej Walii, tak oderwana od spraw Londynu, już od Beltane miała myśl, że to nie będzie łatwe święto.
Skoro w Beltane, pełne radości i światła, stało się tyle złego, co będzie, gdy nad światem zapanuje mrok?
Kate nie znała się na bojowej magii ani ochronnych rytuałach. Ale w jej rękach materiały przybierały upragnione kształty, a gwoździe nie należały ani do prac czasochłonnych, ani wymagających wielkiego trudu. Tego wieczora uwijała się więc w swoim warsztacie, tworząc gwoździe i podkowę. Bo Geraldine trochę za bardzo lubiła trafiać w centrum zamieszania, i być może garść gwoździ w kieszeni w noc Samhain się jej przyda. A podkowę z nimi będzie mogła potem zawiesić na drzwiach domu, ot tak na wszelki wypadek…
rzut z rzemiosła na kowalstwo
Ale tego wieczora bogowie nie sprzyjali Kate, a może nie sprzyjali Geraldine. Gdy Barclay zabrała się do wbijania gwoździ w podkowę, jeden z nich wygiął się paskudnie, a sama podkowa pękła. Kobieta skrzywiła się, i wrzuciła nieudany wytwór do śmieci: mając wielką nadzieję, że nie była to dla nich zła wróżba.
Gwoździe dla Geraldine
Niektórzy mawiali, że w żelazie tkwi magia.
Katherine Barclay nie była pewna, ile jest w tym prawdy: czy ta magia naprawdę wykracza poza potencjał, jaki żelazo w sobie tkwiło, zmieszane z innymi materiałami, ukształtowane rękami dobrego rzemieślnika. Znała jednak tę symbolikę, opowieści o tym, że odpychało demony, duchy i złe czary. Sama miała kilka gwoździ wbitych we framugę drzwi warsztatu, co robiła bez większego namysłu, tylko dlatego, że tak zawsze postępował jej nauczyciel. I wiedziała, że nadciąga Samhain, a nawet ona, w dalekiej Walii, tak oderwana od spraw Londynu, już od Beltane miała myśl, że to nie będzie łatwe święto.
Skoro w Beltane, pełne radości i światła, stało się tyle złego, co będzie, gdy nad światem zapanuje mrok?
Kate nie znała się na bojowej magii ani ochronnych rytuałach. Ale w jej rękach materiały przybierały upragnione kształty, a gwoździe nie należały ani do prac czasochłonnych, ani wymagających wielkiego trudu. Tego wieczora uwijała się więc w swoim warsztacie, tworząc gwoździe i podkowę. Bo Geraldine trochę za bardzo lubiła trafiać w centrum zamieszania, i być może garść gwoździ w kieszeni w noc Samhain się jej przyda. A podkowę z nimi będzie mogła potem zawiesić na drzwiach domu, ot tak na wszelki wypadek…
rzut z rzemiosła na kowalstwo
Rzut PO 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Ale tego wieczora bogowie nie sprzyjali Kate, a może nie sprzyjali Geraldine. Gdy Barclay zabrała się do wbijania gwoździ w podkowę, jeden z nich wygiął się paskudnie, a sama podkowa pękła. Kobieta skrzywiła się, i wrzuciła nieudany wytwór do śmieci: mając wielką nadzieję, że nie była to dla nich zła wróżba.