Doskonale wiedziała, że informacje jakie przyswajali w szkole, już dawno mogły ulecieć z głowy. Jeśli się czegoś nie odświeża, nie obcuje z daną rzeczą na co dzień, to po prostu było to nadpisywane przez inne, być może ważniejsze, rzeczy, a bogin w świecie, w którym obcował na co dzień Christopher to raczej nie było coś, z czym miało się często do czynienia (o ile w ogóle). Prawdę mówiąc, to zapewne gdyby nie ścieżka kariery, jaką podążała Victoria, to istniała duża szansa, że i ona by się do tej pory na bogina nie natknęła, ale dlatego była w stanie poratować Chrisa z informacją, z czym się właśnie mierzą.
Tak naprawdę mogło być dużo gorzej. Któreś z nich mogło spanikować, mogło ich sparaliżować ze strachu, niektórzy mdleli, zalewali się łzami, a ich tylko trochę wcięło, co nie trwało na szczęście długo, a i zaklęcie Christophera, nawet jeśli nie potężne, kupiło trochę czasu.
– Mhm – mruknęła pod nosem, nie spuszczając bogina z oczu. – Teoria jest dość prosta, wykańcza go śmiech – powiedziała mu szybko. Nie wiedziała, czy zdołają go tak całkowicie unicestwić, ale mogli go na przykład zagonić do szafki… A może lepszym pomysłem będzie wciśnięcie go do jakiejś wyczarowanej walizki, szczelne zamknięcie i zabranie do Ministerstwa, żeby młodzi brygadziści mogli sobie poćwiczyć, albo wysłanie do Hogwartu, dzieciakom na pewno się przyda… Przez głowę Victorii jak zwykle przebiegło kilka pomysłów na raz.
– Ach, nie aż takie wielkie jak myślisz – odparła na żart i nawet leciutko udało jej się zmrużyć oczy w bardzo bladym uśmiechu, nie chcąc się jednak rozproszyć. – Poradzisz sobie – dodała, naprawdę wierząc w to, co mówiła.
Zaklęcie Christophera podziałało… a przynajmniej podziałało w jakiejś części, bo różowa brokatowa peleryna faktycznie pokryła bogina, ale raczej była z gatunku tych niezbyt ładnych… a baloniki, owszem, uniosły go pod sufit, ale zaczęły też przy tym szybko pękać, robiąc sporo hałasu.
– Może… Może spróbujemy go zamknąć – podsunęła, mrużąc oczy – cóż bogin z pewnością był teraz wyprowadzony z równowagi i wszelki strach już minął, stracił więc swoją siłę napędową, ale bardzo nierozważnym było go tak zostawiać. – Spróbuję wyczarować walizkę na kłódkę – dodała i cichutko zachichotała, gdy upiór potknął się na brokatowej pelerynie, kiedy baloników nie było już wystarczająco dużo, by go unosić.
// Kształtowanie ◉◉◉◉○
Akcja nieudana