31.05.2026, 12:51 ✶
Gdyby tylko panna Dolohov zechciała wypowiedzieć ładnie prośbę, Brynja znalazłaby sposób, aby sprowadzić ją pod zwierciadło fal i ukazać jej podwodne królestwo, którego próżno było szukać na mapach kreślonych ludzką ręką. Świat zielonkawych półmroków stanowił dla selkie drugi dom. Oczywiście, należało być dzieckiem morza, żeby pojąć prawdziwy charakter wodnych głębin. Istniały piękności, których nie sposób było opisać słowami — czy magia pozwalała na zamknięcie w księdze zapachu letniego sztormu czy srebrzystego blasku księżyca rozsypanego po spokojnej tafli oceanu? Jednocześnie nic nie stało na przeszkodzie, aby choć na krótką chwilę uchylić przed Laną zasłonę skrywającą te cuda.
Zaprowadziłaby ją do wraków okrętów. Pokazałaby jej ruiny dawnych budowli, które były oplecione wieńcami glonów. Póki co jednak czarownicy musiały wystarczyć drobne skarby wydobywane z głębin.
Przynosiła jej kamienie wygładzone cierpliwą dłonią morza, kawałki porcelany oraz inne zagubione kosztowności wyrwane zapomnieniu po dziesięcioleciach spędzonych pośród piasku. Niekiedy była to francuska biżuteria z minionego wieku. W takich momentach słuchała, gdy panna Dolohov mówiła o historii magii. Selkie nie była przecież ignorantką, sama posiadała niemałą wiedzę i niejedną księgę przeczytała od deski do deski. Istniała natomiast zasadnicza różnica pomiędzy wiedzą a geniuszem. Lana mówiła o przeszłości prawdziwie zakochana w swoim powołaniu.
Jeżeli Dohołówna oczekiwała oznak skruchy, spotkał ją zawód. Szara foka krążyła poza zasięgiem wiosła, przewróciła się leniwie na grzbiet. Wystarczająco dużo nieszczęść?, pytała całym swoim lśniącym ciałem. Ależ ja dopiero się rozkręcam.
Dick miotał się nieporadnie w wodzie, nasiąknięte szaty ciągnęły go ku głębinie.
— Ta przeklęta bestia… Au!… Ugryzła mnie! — zawołał, chwytając wiosło obiema rękami. — Czy foki mogą mieć wściekliznę? Zdaje się, że słyszałem coś o nietoperzach… — mężczyzna zdołał wreszcie przetoczyć się przez burtę łodzi i runął na jej dno. Ciężko westchnął. — Nigdy więcej — wychrypiał. — Nigdy więcej łódek! Sprzedam wszystkie co do jednej. Poświęcę się szachom. Albo filatelistyce!
Brynja wyglądała niewinnie, jak tylko mogła wyglądać niewinnie mała foczka.
Zaprowadziłaby ją do wraków okrętów. Pokazałaby jej ruiny dawnych budowli, które były oplecione wieńcami glonów. Póki co jednak czarownicy musiały wystarczyć drobne skarby wydobywane z głębin.
Przynosiła jej kamienie wygładzone cierpliwą dłonią morza, kawałki porcelany oraz inne zagubione kosztowności wyrwane zapomnieniu po dziesięcioleciach spędzonych pośród piasku. Niekiedy była to francuska biżuteria z minionego wieku. W takich momentach słuchała, gdy panna Dolohov mówiła o historii magii. Selkie nie była przecież ignorantką, sama posiadała niemałą wiedzę i niejedną księgę przeczytała od deski do deski. Istniała natomiast zasadnicza różnica pomiędzy wiedzą a geniuszem. Lana mówiła o przeszłości prawdziwie zakochana w swoim powołaniu.
Jeżeli Dohołówna oczekiwała oznak skruchy, spotkał ją zawód. Szara foka krążyła poza zasięgiem wiosła, przewróciła się leniwie na grzbiet. Wystarczająco dużo nieszczęść?, pytała całym swoim lśniącym ciałem. Ależ ja dopiero się rozkręcam.
Dick miotał się nieporadnie w wodzie, nasiąknięte szaty ciągnęły go ku głębinie.
— Ta przeklęta bestia… Au!… Ugryzła mnie! — zawołał, chwytając wiosło obiema rękami. — Czy foki mogą mieć wściekliznę? Zdaje się, że słyszałem coś o nietoperzach… — mężczyzna zdołał wreszcie przetoczyć się przez burtę łodzi i runął na jej dno. Ciężko westchnął. — Nigdy więcej — wychrypiał. — Nigdy więcej łódek! Sprzedam wszystkie co do jednej. Poświęcę się szachom. Albo filatelistyce!
Brynja wyglądała niewinnie, jak tylko mogła wyglądać niewinnie mała foczka.
Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot