Nie pomagało to za bardzo, bo Yorkshire to nie była jedna mała wioseczka, w której się wszyscy znali, niemniej i tak to sobie zapisała, gdyby musiała później podjąć jakiś dziwny trop. Może było to ważne, a może była to błahostka, w tej chwili nie była w stanie tego stwierdzić.Mogło się wydawać dziwne, że Lukas mówi jej wprost, że obił mordę tego całego Billego, a ona nie stawiała mu żadnych zarzutów, ani reprymendy, natomiast rozumiała, że była tutaj w innej sprawie, nikt tego nie zgłosił, a poza tym, na tym etapie czuła, że ta sprawa i tak zostałaby umorzona, bo nie było Billego, nie było też tej kobiety, którą Lukas ratował przed, prawdopodobnie, śmiercią.
– Dobrze – mruknęła. Brak wyjątkowych rzeczy w Anglii po Spalonej Nocy był prawdę mówiąc pożądany, biorąc pod uwagę, jak wyglądał teraz ich świat, jak wiele szkód zaprowadził atak Śmierciożerców i pokaz potęgi Voldemorta, jak wiele rzeczy, budynków i istnień zniknęło bezpowrotnie w pożodze, jaką czarnoksiężnik urządził sobie dla swojego kaprysu. Kaszel, który męczył ludzi będących wystawieni tamtej nocy na działanie pyłu ciągle opadającego z nieba to był tylko wierzchołek góry lodowej. Nott zdawał się dobrze trzymać, zapewne nie biegał po ulicach Londynu przez całą noc, od momentu startu ataku, aż do jego końca, a później jeszcze cały następny dzień, a może to były tylko pozory. Victoria sama trochę bagatelizowała problem kaszlu, ale gdy wczorajszego dnia widziała się z Christopherem, jakoś ich rozmowa sprawiła, że pomyślała sobie, że może pora przestać się oszukiwać i dzisiejszego ranka odwiedziła Munga żeby zapisać się na wizytę. Na jutro. Póki co jednak dzielnie znosiła uporczywe drapanie w gardle, starając się jak mogła, by nie forsować się fizycznie, bo wtedy się to pogarszało.
– Proszę mi wierzyć, w moim zawodzie mało rzeczy faktycznie jest głupie, nawet jeśli tak brzmią – a Victoria podchodziła do pewnych spraw śmiertelnie wręcz poważnie, więc nawet jeśli sprawa rzeczywiście byłaby głupia, nie istniał taki scenariusz, w którym zadrżałby jej kącik ust, powstrzymując kpiący uśmiech. – Kilka dni po Spalonej Nocy? To znaczy ile? – dopytała, patrząc na Notta badawczo. Nie minęło nawet 10 dni od Spalonej Nocy, dlatego to, jak to ujął, zabrzmiało tak dziwnie. Natomiast cała reszta, którą opisał, bardzo pasowała do tego, o czym pisał w liście jej kuzyn.
– Słyszałam już o przypadkach pojawienia się dziwnej runy w budynkach. Runy, którą widzi tylko jedna osoba, znikająca, kiedy przyprowadzi się kogoś innego – odparła mu rzeczowo, gdy skończył ją opisywać. – Obawiam się, że to nie jest żaden kawał. Ta runa pojawiła się u różnych ludzi tuż po Spalonej Nocy i najpewniej ma coś wspólnego z atakiem. To chyba… pewnego rodzaju klątwa. A przynajmniej najbliższe tego, czym to właściwie jest – być może jakiś klątwołamacz w końcu wpadnie na to, jak się tego pozbyć, ale najwyraźniej nie było to aż takie proste. – Prawdę mówiąc zalecałabym tymczasowe zamieszkanie gdzieś indziej, do czasu aż nie uda się jej pozbyć – dodała. – Ale w takim razie raczej można to wykreślić z tej sprawy – cóż, jeden problem mniej. Tak jakby, bo ten nie zniknął, po prostu stał się sprawą numer dwa.
Kiedy kaszel jej nie męczył, zaklęcie rzuciła poprawnie, bezbłędnie wręcz, tylko po to, by… no cóż. By nic nie wykazało.
Albo raczej wykazało, że te tutaj przedmioty nie były niczym obłożone i że można je raczej bezpiecznie dotykać – to też była jakaś wskazówka.
– W tych przedmiotach nie ma śladów magii – odparła w końcu i chrząknęła cicho, czując, że głos znowu ją zawodzi, a to zwykle na chwilę pomagało. – Tak, na to wygląda – mruknęła i raz jeszcze przyjrzała się każdemu przedmiotowi z osobna. Nie komentowała, gdy Nott sięgnął po kolejnego papierosa – raczej po prostu myślała. Te wszystkie wiadomości, anonimy, miały Lukasa nastraszyć i ewidentnie swój psychologiczny wpływ na niego wywierały, nie mogła się mu dziwić tym nerwom. Znała to z autopsji. Niewidoczny przeciwnik zawsze najmocniej siadał na psychikę. Tym niemniej w tej ciszy, jaka pomiędzy nimi zapadła, Victoria wytężała swoje zmysły i głowę, próbując to wszystko jakoś połączyć i rozsupłać.
// Percepcja ◉◉◉○○
Akcja nieudana