Ostatnimi czasy w jej życiu było tak wiele smutku, że była pewna, że tak szczerze i głośno nie śmiała się już od dawna, i bardzo się bała, że to było niemożliwe. Nie że w ogóle i już nigdy, po prostu teraz, w niedalekiej przyszłości, gdy najwięcej na co było ją stać, to lekki uśmiech (na szczęście dosięgający ciemnych oczu) i okazjonalnie jakieś parsknięcie czy nieśmiały chichot. Nie dlatego, że sama była nieśmiała, ale miała wrażenie, że jej poczucie humoru jest dość specyficzne, poza tym… nie czuła się ostatnimi czasy zbyt dobrze. Chociaż nie dało się nie zauważyć, że towarzystwo i uwaga Christophera w jakiś sposób poprawiały jej humor. Ale dlatego też nie była przekonana, czy uda im się tego bogina tak całkowicie zniszczyć.
– Tak, możemy – odparła. – Po prostu schwytany bogin przydaje się do ćwiczeń – dodała jeszcze szybko, by wyjaśnić, skąd w ogóle ten jej pomysł. Raz, że można było na nim ćwiczyć odpędzanie boginów, ale największą siłą takiego schwytanego bogina, którego można było wypuścić w kontrolowanych warunkach, było to, że można było na nim przećwiczyć też inne rzeczy. Bo w jakiś sposób przejmował umiejętności istoty czy stworzenia, w którą się zmieniał. – Daj mi spróbować jeszcze raz. Jak nie wyjdzie, to wrzucimy go do szuflady – bo nie zamierzała próbować do skutku, nie była szalona, a i nie chciała wystawiać cierpliwości Christophera na próbę, ani go w żaden sposób narażać, chociaż w tym momencie bogin już nie był tak groźny jak wcześniej.
Bo chyba sam zdał sobie sprawę, że ich nie przestraszy.
A już tym bardziej, gdy Christopher raz jeszcze rzucił zaklęcie transmutujące go w coś i bogin-Rosier (a Victoria dalej się nie połapała na kogo dokładnie patrzy) został opleciony łańcuchem ewidentnie choinkowym, a na głowie pojawiło się… coś. Z gwiazdką. Victorię trochę na moment zatkało, nim parsknęła krótko, rozbawiona tą anteną zakończoną gwiazdka i raz jeszcze spróbowała wyczarować tę walizkę, do której można byłoby zagonić bogina i go tam zamknąć.
// Kształtowanie ◉◉◉◉○
Akcja nieudana
– Dobra, olać to. Kolega bogin proszony jest do powrotu do spania – mruknęła pod nosem, równie lekko zirytowana, że znowu jej nie wyszło. Nie zamierzała naprawiać tej roztrzaskanej szuflady, teraz bogin będzie musiał się cisnąć razem ze sztućcami, póki ktoś znowu go nie wypuści (albo wypuści się sam).
I tym razem spróbowała wyczarować ciśnienie powiatrza, które zdmuchnęłoby bogina w pobliże szuflady, by go tam wcisnąć.
// Kształtowanie ◉◉◉◉○
Sukces!