- Czasem sytuacja wymaga szybkiego treningu, a nawet po prostu rzuca Cię w paszcze lwa i możesz albo przeżyć, albo nie nie mamy więc wcale tak najgorzej. - Jasne, nie do końca kontrolowali otoczenie, ale jednak póki co nic nie wybiegło z lasu i nie próbowało ich pożreć.
Zaśmiała się cicho, kiedy ją szturchnął, nie był to pierwszy raz. Nie sądziła, że tak bardzo jej tego brakowało. Naprawdę cieszyło ją to, że jakoś, po latach udało im się dojść do porozumienia, czuła, że w końcu to, co robią jest właściwe, nawet jeśli miało się już niedługo skończyć. Wiedziała, że kiedy odejdzie, znowu wyruszy w drogę będzie jej trudno, jednak te chwile, które razem spędzali były tego warte, w końcu czuła, że żyje, a przecież od lat była chodzącym trupem.
- Ktoś w tym duecie musi mieć o sobie skromne mniemanie, gdybym miała ego podobnej wielkości do twojego to mogłyby się tutaj nie zmieścić. - Rzuciła jeszcze lekko. Oczywiście, że się z nim droczyła. Zrobiło jej się jednak ciepło na sercu, kiedy się odezwał, niby wyczuwała w jego tonie głosu żart, ale wiedziała, że była w tym prawda.
Udało im się przecież wyjaśnić wszystkie niesnaski z przeszłości. Wydawać by się mogło, że to nie będzie proste, ale szczerość wystarczyła, być może późno po nią sięgnęli, jednak lepiej późno niż wcale. Dzięki temu teraz mogli chociaż przez moment nacieszyć się swoim towarzystwem.
- Nom, to się nie klei. Nie trzymałby się w ukryciu cały dzień tylko po to, żeby nagle drzeć się na pół lasu i informować o swojej obecności. - Zgadzali się co do tego, to było dziwne. Być może ktoś inny po prostu postanowił skorzystać z tego malowniczego miejsca. Musiało się to zbiec z ich wizytą. Dziwny zbieg okoliczności, ale i takie bywały. Ostatnio często jej się to przytrafiało, więc nawet nie zamierzała negować takiej opcji.
Zatrzymali się na skraju lasu, skąd mogli obserwować dwie postaci, które właśnie znajdowały się w jeziorze. Nie wydawało jej się, aby przejmowali się tym, że ktoś może być świadkiem ich zabawy. Zdecydowanie nie wyglądali jak stalkerzy. Otaksowała wzrokiem okolicę - ich koc nadal leżał na plaży, czyli tamci musieli wiedzieć, że ktoś tutaj był przed nimi. Musieli to zignorować, zresztą, czy powinna się temu dziwić? Najwyraźniej oni również chcieli się ochłodzić, pogoda do tego zachęcała, chociaż ona sama raczej nie była skłonna wejść dzisiaj do jeziora, wyglądało na chłodne.
- Wyglądają jak dzieciaki, które chciały pożegnać lato, nie profilowałabym naszego obserwatora w ten sposób. - Nadal uważała, że on istniał. Czuła na sobie jego wzrok przez cały dzień, zresztą Benjy wspomniał o tym samym, tylko gdzie się teraz podziewał? Nie miała pojęcia.
- Idziemy na nasz koc? Wydaje mi się, że są tak zajęci sobą, że nas nie zauważą. - Zapytała jeszcze, nie czekając na odpowiedź zrobiła krok w przód. Teraz oni mogli pobawić się w obserwatorów i sprawdzić, czy tamci faktycznie nie zauważą ich obecności.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control