02.06.2026, 23:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.06.2026, 23:37 przez Lorraine Malfoy.)
—30/10/1972—
List zabezpieczony zaklęciem ochronnym.
Moja miła Astorio,
Zawsze wierzyłam. Zawsze. Wiara jest przedziwnym zjawiskiem. W moim przypadku była czymś przyrodzonym, równie naturalnym co oddech, równie niezbędnym, co puls. Nie mówię o tym często, bo nie zwykłam obnosić się z łaską, jaką mnie obdarzono, zwłaszcza, że nie uważam się tej łaski godna. A jednak wybór nigdy nie należał do mnie. Podczas obchodów święta Lithy dostąpiłam widzenia Bogini. Od tego czasu wyraźniej niż kiedykolwiek słyszę jej głos, jej czułe nawoływanie. Czuję, jak dotyka mego serca, napominając je, gdy wątpię, a wiele wątpliwości towarzyszyło mi, Astorio, w ostatnim czasie! A jednak nie mogę wątpić, gdy Bogini sama prowadzi moje dłonie, aby wypełniały boską wolę, gdy kreślę te słowa powodowana natchnieniem. Gdy wkłada swoje słowa w me usta. Jej głos staje się moim głosem nie dlatego, że roszczę sobie prawo do świętości, lecz dlatego, że świętość, gdy już decyduje się mówić ustami wybranych, nie zwykła pytać o zgodę. Wybór nie należy do mnie. Głos Bogini staje się moim głosem. Więc posłuchaj, jak gdybym przemawiała głosem Bogini. Coś strasznego wydarzy się w Dolinie Godryka w noc obchodów Samhain. Ciemna będzie to noc. Noc, kiedy naruszona zostanie tkanka rzeczywistości. Zmieniona zgnilizną, ziejąca odorem grobu… Rzeczywistość jest padliną spowitą rojem owadów. Na naszych oczach dokonuje się jej rozkład. Rozkład. Nie ma nic doskonalszego nad rozkład! Granice między światem żywych a umarłych ulegną takiemu samemu rozkładowi. Po ziemi chodzić będą upiory. Nie wiem, których powinniśmy się lękać bardziej. Tych, które umarły, czy tych, które wciąż trzymają się przy życiu. Matka jest Boginią życia. Matka jest Boginią śmierci. Tajemnica istnienia mieszka w jej łonie, na którym żeruje robactwo. Oto truchło Staruchy. Oto łono Matki. Oto krew Dziewicy. Nie ingeruj w cykl, bo ten winien trwać. Ciało staje się prochem, bo z niego przecież powstało. Proch użyźnia ziemię, w której biegną korzenie. Korzeń staje się kwiatem, a kwiat pokarmem dla świata. Rozkład, który zostanie przyspieszony ręką pychy wypchnięty zostaje poza święty cykl narodzin, śmierci i odrodzenia. Nie ma nic bardziej bluźnierczego niż ludzką żądzą naruszać boski porządek. Choć ja wierzę już jedynie w boski chaos. Strzeż się więc, strzeż się Doliny Godryka! Dla zbyt wielu stała się przecież grobem tamtejsza Polana Ognisk. Posłuchaj, jeżeli nie przez wzgląd na wiarę, to przez wzgląd na łączące nas więzy przyjaźni. Posłuchaj, jak gdybyś słuchała głosu Bogini, bo jej głos i mój głos to jedno. W tę noc, duszę Twoją powierzę opiece Matki. Możesz być pewna, że i o duszę Twojego brata złożę modły. W tę noc, ciemną i głuchą. Przyjdzie nam kiedyś tańczyć na cmentarzyskach, na których zakopaliśmy kości praojców. Przyjdzie nam śpiewać się i weselić… Póki co, póżno jednak szukać uśmiechu piękniejszego jak u trupa.
Zawsze wierzyłam. Zawsze. Wiara jest przedziwnym zjawiskiem. W moim przypadku była czymś przyrodzonym, równie naturalnym co oddech, równie niezbędnym, co puls. Nie mówię o tym często, bo nie zwykłam obnosić się z łaską, jaką mnie obdarzono, zwłaszcza, że nie uważam się tej łaski godna. A jednak wybór nigdy nie należał do mnie. Podczas obchodów święta Lithy dostąpiłam widzenia Bogini. Od tego czasu wyraźniej niż kiedykolwiek słyszę jej głos, jej czułe nawoływanie. Czuję, jak dotyka mego serca, napominając je, gdy wątpię, a wiele wątpliwości towarzyszyło mi, Astorio, w ostatnim czasie! A jednak nie mogę wątpić, gdy Bogini sama prowadzi moje dłonie, aby wypełniały boską wolę, gdy kreślę te słowa powodowana natchnieniem. Gdy wkłada swoje słowa w me usta. Jej głos staje się moim głosem nie dlatego, że roszczę sobie prawo do świętości, lecz dlatego, że świętość, gdy już decyduje się mówić ustami wybranych, nie zwykła pytać o zgodę. Wybór nie należy do mnie. Głos Bogini staje się moim głosem. Więc posłuchaj, jak gdybym przemawiała głosem Bogini. Coś strasznego wydarzy się w Dolinie Godryka w noc obchodów Samhain. Ciemna będzie to noc. Noc, kiedy naruszona zostanie tkanka rzeczywistości. Zmieniona zgnilizną, ziejąca odorem grobu… Rzeczywistość jest padliną spowitą rojem owadów. Na naszych oczach dokonuje się jej rozkład. Rozkład. Nie ma nic doskonalszego nad rozkład! Granice między światem żywych a umarłych ulegną takiemu samemu rozkładowi. Po ziemi chodzić będą upiory. Nie wiem, których powinniśmy się lękać bardziej. Tych, które umarły, czy tych, które wciąż trzymają się przy życiu. Matka jest Boginią życia. Matka jest Boginią śmierci. Tajemnica istnienia mieszka w jej łonie, na którym żeruje robactwo. Oto truchło Staruchy. Oto łono Matki. Oto krew Dziewicy. Nie ingeruj w cykl, bo ten winien trwać. Ciało staje się prochem, bo z niego przecież powstało. Proch użyźnia ziemię, w której biegną korzenie. Korzeń staje się kwiatem, a kwiat pokarmem dla świata. Rozkład, który zostanie przyspieszony ręką pychy wypchnięty zostaje poza święty cykl narodzin, śmierci i odrodzenia. Nie ma nic bardziej bluźnierczego niż ludzką żądzą naruszać boski porządek. Choć ja wierzę już jedynie w boski chaos. Strzeż się więc, strzeż się Doliny Godryka! Dla zbyt wielu stała się przecież grobem tamtejsza Polana Ognisk. Posłuchaj, jeżeli nie przez wzgląd na wiarę, to przez wzgląd na łączące nas więzy przyjaźni. Posłuchaj, jak gdybyś słuchała głosu Bogini, bo jej głos i mój głos to jedno. W tę noc, duszę Twoją powierzę opiece Matki. Możesz być pewna, że i o duszę Twojego brata złożę modły. W tę noc, ciemną i głuchą. Przyjdzie nam kiedyś tańczyć na cmentarzyskach, na których zakopaliśmy kości praojców. Przyjdzie nam śpiewać się i weselić… Póki co, póżno jednak szukać uśmiechu piękniejszego jak u trupa.
Niech Matka ma Cię w opiece,
Lorraine