16.03.2023, 17:43 ✶
Nabrał haust powietrza aby przygotować się do podania konkretów i szczegółów swojego planu. Rozejrzał się czy nie mają w okolicy Uszu Dalekiego Zasięgu lecz próżno było oczekiwać, że mogliby zwrócić czyjąkolwiek uwagę.
- Potrzebuję miejsca do którego ciężko jest się dostać i mugolom i czarodziejom. Co więcej... aby nie można było się stamtąd wydostać bez teleportacji wspólnej... - rzucił temat na głęboką wodę i spodziewał się, że jeśli Samuel nie zakrztusi się piwem to chociaż upuści szczękę na podłogę. Nikt na świecie nie mógłby podejrzewać tego Flinta o taką prośbę.
- Będę przeprowadzać dosyć ryzykowne i niebezpieczne przedsięwzięcie... i potrzebuję maksymalnie bezpiecznego miejsca aby wszystko odbyło się pod należytą kontrolą. Nie jest to oficjalna praca... ale też nie jest nielegalna. Wszystko odbywa się za zgodą zainteresowanych. - odłożył sztućce, całkowicie porzucając już chęci dokończenia posiłku. Opierał dłonie na stoliku i nie opuszczał wzroku z twarzy Carrowa. Nie spoglądał w jego oczy zbyt długo - wciąż tego nie potrafił - jednak chciał wyraźnie zaznaczyć przyjacielowi, że ta sprawa jest istotna.
- Mam na myśli dosyć duży teren. Niestety ale nie umiem znaleźć odpowiedniego miejsca. Standardy bezpieczeństwa zalecają teren zamknięty na cztery spusty i sto zaklęć chroniących. - dopowiedział, zastanawiając się czy poza jachtem zna takie miejsce. Nie chciał poświęcać swojej morskiej perły na rzecz wściekłego likantropa. Naprawianie nie było jego mocną stroną a spodziewał się, że straty otoczenia będą solidne, nawet pomimo masy zabezpieczeń.
- Potrzebuję miejsca do którego ciężko jest się dostać i mugolom i czarodziejom. Co więcej... aby nie można było się stamtąd wydostać bez teleportacji wspólnej... - rzucił temat na głęboką wodę i spodziewał się, że jeśli Samuel nie zakrztusi się piwem to chociaż upuści szczękę na podłogę. Nikt na świecie nie mógłby podejrzewać tego Flinta o taką prośbę.
- Będę przeprowadzać dosyć ryzykowne i niebezpieczne przedsięwzięcie... i potrzebuję maksymalnie bezpiecznego miejsca aby wszystko odbyło się pod należytą kontrolą. Nie jest to oficjalna praca... ale też nie jest nielegalna. Wszystko odbywa się za zgodą zainteresowanych. - odłożył sztućce, całkowicie porzucając już chęci dokończenia posiłku. Opierał dłonie na stoliku i nie opuszczał wzroku z twarzy Carrowa. Nie spoglądał w jego oczy zbyt długo - wciąż tego nie potrafił - jednak chciał wyraźnie zaznaczyć przyjacielowi, że ta sprawa jest istotna.
- Mam na myśli dosyć duży teren. Niestety ale nie umiem znaleźć odpowiedniego miejsca. Standardy bezpieczeństwa zalecają teren zamknięty na cztery spusty i sto zaklęć chroniących. - dopowiedział, zastanawiając się czy poza jachtem zna takie miejsce. Nie chciał poświęcać swojej morskiej perły na rzecz wściekłego likantropa. Naprawianie nie było jego mocną stroną a spodziewał się, że straty otoczenia będą solidne, nawet pomimo masy zabezpieczeń.