Krasnoruda,
tak, urodziłem się od razu dwumetrowy. Nie pytaj mnie, jak to działa. Sam nie brałem udziału w podejmowaniu tej decyzji. Położna podobno złożyła wypowiedzenie jeszcze tego samego dnia. Nie pamiętam tego osobiście, ale ufam relacjom świadków.
Uwierz mi, wzrost też nie rozwiązuje wszystkich problemów. Większość rzeczy szyta jest najwyraźniej dla ludzi o przeciętnych, nudnych proporcjach, więc oboje mamy przesrane, tylko na różnych frontach.
Wolałbym wrócić z sabatu z własnym mózgiem, już i tak mam wystarczająco dużo swoich pomysłów w głowie, nie potrzebuję cudzych. Dziękówa. Nadal uważam, że przesadzasz z tymi prezentami, ale skoro i tak nie zamierzasz mnie słuchać, to szkoda atramentu.
Chyba faktycznie masz talent do zdobywania rzeczy, których inni zdobyć nie potrafią. To dobrze rokuje na możliwości zawodowe. Cóż, akurat to, że najwyraźniej handlujesz prototypami mioteł, jak przemytnik z Nokturnu, ani trochę mnie nie zdziwiło. 2:1 Nie przyzwyczajaj się do tego.
Gównianie, że utknęłaś na patrolu. Sabat bez porządnego świętowania brzmią jak kiepski interes. Mam nadzieję, że przynajmniej nic nie będzie próbowało cię zeżreć podczas zmiany.
A jeśli chodzi o szatę - leży dobrze. Chociaż podejrzewam, że bardziej jest to zasługa krawcowej niż moja. Ja liczę głównie na to, że nic mnie nie opęta, jak obiecane, nie podpali i nie spróbuje odgryźć mi twarzy. Jeżeli przy okazji będę wyglądał przyzwoicie, potraktuję to jako dodatkowy bonus. Jak już wiesz - mam całkiem niezły talent do wracania z misji w stanie gorszym niż moje ubranie.
PS W to akurat wierzę bez najmniejszego problemu. Gdyby świat stworzył jeszcze kilka takich jak ty, prawdopodobnie już by nie istniał.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)