Avelina w ostatnim czasie była bardzo przemęczona, dlatego nie potrafiła za bardzo myśleć o bardziej charakternych odpowiedziach. W dodatku była tutaj osoba trzecia, a jaka wiadomo dziewczyna nie należała do towarzyskich osób.
— Jeśli chodzi o świeżość to najlepiej tak niewielka fiolka na tydzień, ale wyjdzie trochę drożej niż za większą pojemność flakoników. Jeśli zdecyduje się pan na regularne kupowanie tych eliksirów to w każdy piątek będzie mógł pan odebrać świeży zestaw. – odpowiedziała. Będzie przy tym trochę pracy, ale już nie raz miała bardziej skomplikowane zestawy dla innych klientów.
Gdy Ururu zaczął mówić mu o alternatywnych rozwiązaniach poczuła jak zrobiło się jej cieplej. Chyba Marquez czasami przeszkadzał w prowadzeniu biznesu. Będzie musiała mu wytłumaczyć, aby nie pouczał jej klientów, bo dzięki temu, że ten mężczyzna kupi od niej jakieś produkty to sklep zarabia, a jak sklep zarabia to szefa stać na wypłatę dla niej. Bez utargu nie ma pieniędzy. Cicho westchnęła, spojrzała wymownie na Ururu mając nadzieję, że zrozumie iż nieładnie tak komuś przerywać w pracy i wróciła z pełnym skupieniem na swojego klienta i zaskoczyło ją delikatnie to, że znał jej imię. Spojrzała na niego mrużąc lekko oczy i ścigając do siebie brwi. Wydawał się jej znajomy, ale jednocześnie nie była w stanie przypomnieć dlaczego. Może ktoś polecił mu to miejsce wspominając o niej?
— Spokojnie – powiedziała, gdy Cody delikatnie uniósł się na Ururu, uśmiechnęła się też do niego łagodnie. – Skąd zna pan moje imię? Mamy wspólnych znajomych? – zapytała niepewnie. Zacisnęła dłonie na swoich spodniach pod ladą, a przed oczami pojawiły się strzępki z jej snów, co nie pomogło jej się uspokoić. Chrząknęła cicho i odwróciła się, aby spojrzeć na zegar.
— Oh, za parę minutek zamykamy. W takim razie maści, eliksiry rozgrzewające. Decyduje się pan na mniejszą ilość w każdy piątek, czy na większą, tańszą, ale mniej świeżą raz na dwa tygodnie? – zapytała próbując uspokoić swoją ciekawość względem tego osobnika i tą dziwną obawę, która powodowała mrowienie na jej szyi.
Kilka dni temu obudziła się w sklepie z dziwną raną na szyi, która szybko się goiła. Nie pamiętała kiedy zasnęła, ani jak, ale tak się właśnie stało, że przespała całą noc w sklepie.