05.06.2026, 20:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.06.2026, 20:26 przez Hestia Bletchley.)
Spodziewała się ducha. Ducha, albo jakiegoś problematycznego czarnoksiężnika i jego ukochanej, a nie… Tego.
Miała wrażenie, że coś pulsuje w jej głowie. Oczy przestały widzieć cokolwiek innego poza zagrożeniem, a samo ciało Brygadzistki gwałtownie zmieniało kolor jej oczu i włosu, jakby chciało krzyczeć, że to absolutnie nie był poziom emocji, z którym mogło sobie poradzić.
Nie, nie, nie.
To nie…
Możliwe. To musiała być jakaś iluzja. Sztuczka. Cokolwiek, co zaprzeczyłoby prawdziwości tego co właśnie widziała.
A jednak… Jednak właśnie patrzyła na cztery kobiety, które spotkał los gorszy od wszystkiego o czym wczesniej słyszała i nie ważne ile razy by temu nie zaprzeczała, monstrum nie przestawało być mniej prawdziwe. I jeszcze ten gryzoń.
Wiedziona odruchem wyciągnęła przed siebie różdzkę i wzięła głęboki oddech. Płytki paznokci zabarwiły się jej całe na czarno, ale niemalże tego nie zauważyła. Nie miała pojęcia, czy stworzenie było niewinne, chociaż w to wątpiła, czy kolejną czarnomagiczną kreacją i prawdę mówiąc bardzo mało ją to obchodziło. Byle tylko nie uwolniło tej… Istoty.
Wbrew instynktowi przetrwania Hestia zrobiła kilka kroków do przodu. Nie na tyle aby być blisko monstrum, ale aby zrobić miejsce innym i wycelowała różdzkę w gryzonia. W pierwszym odruchu Hestia spróbowała odrzucić stworzenie za pomocą magii jak najdalej od skobla za pomocą transmutacji, a następnie, nie ważne czy odrzucenie zadziałało czy nie, unieść je do góry, tak aby zawisło w powietrzu i aby mogli mu się lepiej przyjrzeć.
Rzut na translokację (III), odrzucenie stworzenia od skobla
Rzut na translokację III, uniesienie stworzenia w powietrze.
Miała wrażenie, że coś pulsuje w jej głowie. Oczy przestały widzieć cokolwiek innego poza zagrożeniem, a samo ciało Brygadzistki gwałtownie zmieniało kolor jej oczu i włosu, jakby chciało krzyczeć, że to absolutnie nie był poziom emocji, z którym mogło sobie poradzić.
Nie, nie, nie.
To nie…
Możliwe. To musiała być jakaś iluzja. Sztuczka. Cokolwiek, co zaprzeczyłoby prawdziwości tego co właśnie widziała.
A jednak… Jednak właśnie patrzyła na cztery kobiety, które spotkał los gorszy od wszystkiego o czym wczesniej słyszała i nie ważne ile razy by temu nie zaprzeczała, monstrum nie przestawało być mniej prawdziwe. I jeszcze ten gryzoń.
Wiedziona odruchem wyciągnęła przed siebie różdzkę i wzięła głęboki oddech. Płytki paznokci zabarwiły się jej całe na czarno, ale niemalże tego nie zauważyła. Nie miała pojęcia, czy stworzenie było niewinne, chociaż w to wątpiła, czy kolejną czarnomagiczną kreacją i prawdę mówiąc bardzo mało ją to obchodziło. Byle tylko nie uwolniło tej… Istoty.
Wbrew instynktowi przetrwania Hestia zrobiła kilka kroków do przodu. Nie na tyle aby być blisko monstrum, ale aby zrobić miejsce innym i wycelowała różdzkę w gryzonia. W pierwszym odruchu Hestia spróbowała odrzucić stworzenie za pomocą magii jak najdalej od skobla za pomocą transmutacji, a następnie, nie ważne czy odrzucenie zadziałało czy nie, unieść je do góry, tak aby zawisło w powietrzu i aby mogli mu się lepiej przyjrzeć.
Rzut na translokację (III), odrzucenie stworzenia od skobla
Rzut Z 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!
Rzut na translokację III, uniesienie stworzenia w powietrze.
Rzut Z 1d100 - 40
Słaby sukces...
Słaby sukces...