06.06.2026, 10:25 ✶
Uśmiechnął się krzywo, nieszczerze. Wyglądało to groteskowo, bo w jego oczach wciąż szkliły się łzy.
– Nie jestem. I raczej nie będę – zastukał palcami w blat. – Papier przyjmie wszystko, ale wydawcy i redakcje niekoniecznie. Potrzebne jest doświadczenie, które trzeba jakoś nabyć, a jedynym kryterium, jak całe życie słyszałem, są oceny.
Zwykle młodzi wchodzili w dorosłe życie krok po kroku. Podobnie jak stopniowo wkraczało się do jeziora lub do morza, by jak najlżej przyjąć chłód wody. U Henryka było inaczej. Go wrzucono na głęboką wodę i właśnie się topił. Tonął w odmętach dorosłego świata pełnego sądów, papierów, wakatów. Hogwart nie przygotował go na taką ewentualność.
– Ten rok zostawił mnie bez niczego. Zupełnie – wydukał. Uśmiech ponownie opuścił jego twarz. – Nie mam już domu. Może rozmawiasz teraz ze mną, ale potem się rozejdziemy. Jak tylko dojem rybę i dopiję colę.
Wiedział, że nie mógł nic oczekiwać od tej obcej dziewczyny. Już sam fakt, że z nim rozmawiała, był cudem. Może miała rację z tą ławką? Przez chwilę przemknęło mu przez myśl, żeby rzeczywiście podjechać do Doliny Godryka, poprosić rodzinę Bletchleyów o nocleg. Nie. Nie chciał robić problemu Hestii. Ani jej rodzicom.
– Przyszła moja rodzina z tych ich prawnikiem z kancy Crouchów i zabrali mi cały spadek po dziadkach – powiedział cicho. – Znaleźli jakiś kruczek prawny. Ich argumentacja była podobno nawet łatwa do obalenia. Ale ja po prostu nie byłem w stanie nic powiedzieć. Zablokowałem się – spojrzał na swoje dłonie. – Ponoć mogę się odwołać. Tylko nie wiem, czy warto.
– Nie jestem. I raczej nie będę – zastukał palcami w blat. – Papier przyjmie wszystko, ale wydawcy i redakcje niekoniecznie. Potrzebne jest doświadczenie, które trzeba jakoś nabyć, a jedynym kryterium, jak całe życie słyszałem, są oceny.
Zwykle młodzi wchodzili w dorosłe życie krok po kroku. Podobnie jak stopniowo wkraczało się do jeziora lub do morza, by jak najlżej przyjąć chłód wody. U Henryka było inaczej. Go wrzucono na głęboką wodę i właśnie się topił. Tonął w odmętach dorosłego świata pełnego sądów, papierów, wakatów. Hogwart nie przygotował go na taką ewentualność.
– Ten rok zostawił mnie bez niczego. Zupełnie – wydukał. Uśmiech ponownie opuścił jego twarz. – Nie mam już domu. Może rozmawiasz teraz ze mną, ale potem się rozejdziemy. Jak tylko dojem rybę i dopiję colę.
Wiedział, że nie mógł nic oczekiwać od tej obcej dziewczyny. Już sam fakt, że z nim rozmawiała, był cudem. Może miała rację z tą ławką? Przez chwilę przemknęło mu przez myśl, żeby rzeczywiście podjechać do Doliny Godryka, poprosić rodzinę Bletchleyów o nocleg. Nie. Nie chciał robić problemu Hestii. Ani jej rodzicom.
– Przyszła moja rodzina z tych ich prawnikiem z kancy Crouchów i zabrali mi cały spadek po dziadkach – powiedział cicho. – Znaleźli jakiś kruczek prawny. Ich argumentacja była podobno nawet łatwa do obalenia. Ale ja po prostu nie byłem w stanie nic powiedzieć. Zablokowałem się – spojrzał na swoje dłonie. – Ponoć mogę się odwołać. Tylko nie wiem, czy warto.
Złoty chłopiec
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.
Przymruż złociste światełka,
Ukryj się pod matki rąbek,
Nim cię zgubi śronu ząbek
Lub chłodnej rosy perełka.