06.06.2026, 19:16 ✶
Urd powiedziałaby pewnie coś mądrego. Objęłaby go, postawiła na nogi i jeszcze znalazła rozwiązanie połowy jego problemów.
Brynja umiała wyłącznie smażyć ryby.
Westchnęła ciężko, kiedy dostrzegła łzy błyszczące w jego oczach. Wbrew pozorom nie była przecież pozbawiona serca. Nie był nawet pierwszą osobą, jaka zwierzała się jej przy ladzie. Taki już był los barmanki obdarzonej przyjazną twarzą i głosem, który najwyraźniej zachęcał ludzi do klepania dziobem o własnych nieszczęściach.
Towarzystwo chłopaka jednak jej nie przeszkadzało i coś… wskazywało na to, że nie był zwykłym klientem. Od początku ich rozmowy, czuła dziwne ssanie pod żebrami — pomieszanie niepokoju i troski. Czułości.
— To trochę się wyklucza, nie sądzisz? Chodziłeś do Hogwartu? — powiedziała spokojnie. Zmarszczyła brwi, po czym przesunęła w jego stronę talerz. — Poza tym nawet jeszcze dobrze jej nie spróbowałeś. Jedz. Jest dziś cholernie wietrznie i zaraz ci wystygnie. A już wyłączyłam olej, więc nie będę podgrzewać tego drugi raz.
Skłamała bez mrugnięcia okiem. Oczywiście, że podgrzałaby mu tę rybę choćby dziesięć razy, gdyby zaszła taka potrzeba.
— No dobra. To że twoja rodzina zachowuje się jak banda padalców, nie oznacza jeszcze, że mają rację. Zawsze warto walczyć o swoje. Musimy przemyśleć to na trzeźwo, ty na pewno z niepustym brzucholem. Zamykam dopiero za… — kurwa mać. Wciąż godzina od zamknięcia, pomyślała, kiedy posłała spojrzenie na zegar na ścianie. — …prawie godzinę — dokończyła. — Ale niunia, jeśli poczekasz, a nawet pomożesz mi zamknąć lokal, to dam ci przekimać u siebie. Pasi?
Czy było to bezpieczne? Raczej średnio, biorąc pod uwagę, że focza skóra Brynji spoczywała schowana pod łóżkiem. Propozycja opuściła jej usta zanim zdążyła ją przemyśleć.
Brynja umiała wyłącznie smażyć ryby.
Westchnęła ciężko, kiedy dostrzegła łzy błyszczące w jego oczach. Wbrew pozorom nie była przecież pozbawiona serca. Nie był nawet pierwszą osobą, jaka zwierzała się jej przy ladzie. Taki już był los barmanki obdarzonej przyjazną twarzą i głosem, który najwyraźniej zachęcał ludzi do klepania dziobem o własnych nieszczęściach.
Towarzystwo chłopaka jednak jej nie przeszkadzało i coś… wskazywało na to, że nie był zwykłym klientem. Od początku ich rozmowy, czuła dziwne ssanie pod żebrami — pomieszanie niepokoju i troski. Czułości.
— To trochę się wyklucza, nie sądzisz? Chodziłeś do Hogwartu? — powiedziała spokojnie. Zmarszczyła brwi, po czym przesunęła w jego stronę talerz. — Poza tym nawet jeszcze dobrze jej nie spróbowałeś. Jedz. Jest dziś cholernie wietrznie i zaraz ci wystygnie. A już wyłączyłam olej, więc nie będę podgrzewać tego drugi raz.
Skłamała bez mrugnięcia okiem. Oczywiście, że podgrzałaby mu tę rybę choćby dziesięć razy, gdyby zaszła taka potrzeba.
— No dobra. To że twoja rodzina zachowuje się jak banda padalców, nie oznacza jeszcze, że mają rację. Zawsze warto walczyć o swoje. Musimy przemyśleć to na trzeźwo, ty na pewno z niepustym brzucholem. Zamykam dopiero za… — kurwa mać. Wciąż godzina od zamknięcia, pomyślała, kiedy posłała spojrzenie na zegar na ścianie. — …prawie godzinę — dokończyła. — Ale niunia, jeśli poczekasz, a nawet pomożesz mi zamknąć lokal, to dam ci przekimać u siebie. Pasi?
Czy było to bezpieczne? Raczej średnio, biorąc pod uwagę, że focza skóra Brynji spoczywała schowana pod łóżkiem. Propozycja opuściła jej usta zanim zdążyła ją przemyśleć.
Destiny can't be earned or returned
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot
I feel when I question, my skin starts to burn
Why does my skin start to burn?
Love was the law and religion was taught, I'm not bought
Feel when we argue, our skin starts to rot