Czy sztuka przedstawiała świat lepiej jak encyklopedia? Tu nie miała zdania, ale na pewno była w stanie się zgodzić, że dzięki sztuce i jej mediom, łatwiej było ten świat zrozumieć. Sztuka nie zawsze potrzebowała słów, kolorów czy kształtów. Mogła bazować na wszystkim, z czego wynikać mogła jakaś myśl wyższa, nakłaniającą do zastanowienia. Nad czym? To już zależało, od intencji autora i od tego do czego zdolny był odbiorca. Niektórzy wciskali w swoje dzieła tyle symboliki, ile tylko się dało, a inni przedstawiali świat dokładnie takim jakim był i obie te rzeczy działały na swój sposób.
— To trochę jak malowanie, ale całym sobą — podsumowała Lyssa, uśmiechając się do Alice lekko i zerkając na białe futerko, kręcące się gdzieś pod stolikiem. Ludzie byli barwną masą, tutaj akurat chętna była się zgodzić, a to zamykanie się we własnych, małych światach, zdawało jej się przypominać momenty kiedy jej choroba wyciągała ją z otaczającej rzeczywistości. Co prawda, było to zupełnie co innego, zdawała sobie z tego sprawę świetnie, ale skojarzenie przyszło jakoś tak samo z siebie. — Coś w tym chyba jest. Agresja rodzi się zazwyczaj ze strachu, a ten z kolei płynie z niewiedzy. Gdyby się otworzyć na drugiego człowieka i lepiej go poznać, to można by sobie wtedy uświadomić, że wcale nie ma się czego obawiać. Że wszyscy jesteśmy do siebie bardzo, ale to bardzo podobni.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.