07.06.2026, 08:03 ✶
Kochała go. Na bogów, to była prawda. Nie powinien już więcej mieć wątpliwości, choć czuł, że się nie skończyły. Będą napływać, pojawiać się uparcie, ale oni je przezwyciężą. Razem.
Pocałunki na twarzy lekko go łaskotały, wpierw wywołując uśmiech. Niektóre miejsca na twarzy były przecież dość zabawne do całowania. Icarus wiedział, jak wiele przekazywały takie pocałunki. W czoło całowało się opiekuńczo, pokrzepiająco. W policzki – najlepszego przyjaciela. W nos i powieki – kogoś, z kim czuło się swobodnie, kogo chciano wprawić w dobry nastrój. A w ucho? Kochanka, z którym pogrywało się, uparcie omijając jego usta.
– Jesteś słońcem mojego życia, najdroższa – szepnął. – Wzięłaś ruiny człowieka i sprawiłaś, że ponownie stały się całością.
Ujął w dłonie jej policzki, odciągając ją delikatnie od siebie. Popatrzył w jej oczy, w rozszerzone źrenice w obwódkach orzechowych tęczówek. Potem skierował spojrzenie na rozchylone usta, lśniące od wcześniejszych pocałunków, jakie zostawiła na jego twarzy. Icarusowi przypomniał się cytat ze starożytnego chrześcijańskiego pisma, z pięknej pieśni o dwóch kochankach. Takiej, której nie rozumiał nikt, dopóki nie zaznał tego uczucia. Tej potrzeby.
– Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust – wyszeptał błagalnie, nachylając się milimetry nad jej ustami. Wiedział, że jak pocałunek się zacznie, nie będzie potrafił się oderwać.
Pocałunki na twarzy lekko go łaskotały, wpierw wywołując uśmiech. Niektóre miejsca na twarzy były przecież dość zabawne do całowania. Icarus wiedział, jak wiele przekazywały takie pocałunki. W czoło całowało się opiekuńczo, pokrzepiająco. W policzki – najlepszego przyjaciela. W nos i powieki – kogoś, z kim czuło się swobodnie, kogo chciano wprawić w dobry nastrój. A w ucho? Kochanka, z którym pogrywało się, uparcie omijając jego usta.
– Jesteś słońcem mojego życia, najdroższa – szepnął. – Wzięłaś ruiny człowieka i sprawiłaś, że ponownie stały się całością.
Ujął w dłonie jej policzki, odciągając ją delikatnie od siebie. Popatrzył w jej oczy, w rozszerzone źrenice w obwódkach orzechowych tęczówek. Potem skierował spojrzenie na rozchylone usta, lśniące od wcześniejszych pocałunków, jakie zostawiła na jego twarzy. Icarusowi przypomniał się cytat ze starożytnego chrześcijańskiego pisma, z pięknej pieśni o dwóch kochankach. Takiej, której nie rozumiał nikt, dopóki nie zaznał tego uczucia. Tej potrzeby.
– Niech mnie ucałuje pocałunkami swych ust – wyszeptał błagalnie, nachylając się milimetry nad jej ustami. Wiedział, że jak pocałunek się zacznie, nie będzie potrafił się oderwać.
Too close to the Sun
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.
You warned me, Father
That if I flew too high
I would fall.