16.03.2023, 21:18 ✶
Odebrała herbatę od Sary, posyłając szkolnej znajomej ciepły uśmiech.
- Wspaniale pachnie. Dziękuję. – zapewniła, gdy doleciała ją woń napoju. Słodka wprawdzie, ale to nic – każdy potrzebował od czasu do czasu odrobiny słodyczy, umilającej życie, nawet jeśli zazwyczaj od niej stronił.
- Tylko podejrzanie łatwo o tym zapomnieć – mruknęła cicho, w pewnej zadumie. Sama była całkiem niezłym przykładem, choć innym – nie przewidywała poważnych konsekwencji w momencie, gdy znajdowała się w gabinecie Bulstrode. A przecież na dobrą sprawę wiedziała, czym grozi nierozwaga, jakiej się wtedy dopuściła. I wcale a wcale się tego nie wypierała, gdy wróciła do Florence nie aż tak wiele godzin później, tylko z innego powodu.
- … pojemność mojego żołądka? – podsunęła dość lekkim tonem. W istocie, wydawać by się mogło, że jedna herbata to nic. Ale dodać do tego zaraz kolejną i kolejną, to się wszystko zbierało – a w konsekwencji (nie dosłownie) można się było zamienić w balonik grożący pęknięciem od samego patrzenia na nią.
- W zasadzie muszę – stwierdziła, upiwszy niewielki łyk herbaty. Poruszała się ostrożnie, nie chcąc przypadkiem wylać napoju. I prawda była taka, że Florence jako jedyna tak naprawdę poważnie potraktowała obawy Eunice z tamtego dnia. Tyle że to ani czas, ani miejsce na takie wynurzenia, o ile w ogóle. Wszak żaden ptak nie srał do własnego gniazda.
- Jeśli to nie tajemnica: co to za przypadek czarnej magii? Brzmi trochę… nietypowo – zagadnęła uzdrowicielkę, zmieniając temat. A potem nieomal natychmiast się zreflektowała – Chociaż przepraszam, jest wolne, to raczej nie jest najlepszy dzień na rozmawianie o pracy – dodała, po czym z zamyśleniem spojrzała na maszynę losującą. Hm. Pierścionek we w tę czy we wtę, ten przynajmniej nie będzie symbolizował pewnych rzeczy…
!losowanie pierścionka
- Wspaniale pachnie. Dziękuję. – zapewniła, gdy doleciała ją woń napoju. Słodka wprawdzie, ale to nic – każdy potrzebował od czasu do czasu odrobiny słodyczy, umilającej życie, nawet jeśli zazwyczaj od niej stronił.
- Tylko podejrzanie łatwo o tym zapomnieć – mruknęła cicho, w pewnej zadumie. Sama była całkiem niezłym przykładem, choć innym – nie przewidywała poważnych konsekwencji w momencie, gdy znajdowała się w gabinecie Bulstrode. A przecież na dobrą sprawę wiedziała, czym grozi nierozwaga, jakiej się wtedy dopuściła. I wcale a wcale się tego nie wypierała, gdy wróciła do Florence nie aż tak wiele godzin później, tylko z innego powodu.
- … pojemność mojego żołądka? – podsunęła dość lekkim tonem. W istocie, wydawać by się mogło, że jedna herbata to nic. Ale dodać do tego zaraz kolejną i kolejną, to się wszystko zbierało – a w konsekwencji (nie dosłownie) można się było zamienić w balonik grożący pęknięciem od samego patrzenia na nią.
- W zasadzie muszę – stwierdziła, upiwszy niewielki łyk herbaty. Poruszała się ostrożnie, nie chcąc przypadkiem wylać napoju. I prawda była taka, że Florence jako jedyna tak naprawdę poważnie potraktowała obawy Eunice z tamtego dnia. Tyle że to ani czas, ani miejsce na takie wynurzenia, o ile w ogóle. Wszak żaden ptak nie srał do własnego gniazda.
- Jeśli to nie tajemnica: co to za przypadek czarnej magii? Brzmi trochę… nietypowo – zagadnęła uzdrowicielkę, zmieniając temat. A potem nieomal natychmiast się zreflektowała – Chociaż przepraszam, jest wolne, to raczej nie jest najlepszy dzień na rozmawianie o pracy – dodała, po czym z zamyśleniem spojrzała na maszynę losującą. Hm. Pierścionek we w tę czy we wtę, ten przynajmniej nie będzie symbolizował pewnych rzeczy…
274/741
!losowanie pierścionka