• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[07.1956] Respect existence or expect resistance

[07.1956] Respect existence or expect resistance
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#5
07.06.2026, 17:01  ✶  

Jej słowa trafiły go celniej niż jakikolwiek kamień, który mógłby dzisiaj polecieć przez tę ulicę. Maddox odruchowo skrzywił się lekko, choć sam nie był pewien, czy bardziej z powodu samej obelgi, czy tego, jak szybko rozpoznała jego intencje. A właściwie ich brak. W jednej błyskawicznej odpowiedzi zdążył zrobić dokładnie to, czego najbardziej się obawiał. Zawieść kogoś i jednocześnie nie zyskać niczego w zamian. Nie chciał problemów. Nie chciał stawać naprzeciw własnej grupy. Nie chciał tłumaczyć się z obcej dziewczyny znalezionej pośrodku Nokturnu. Wybrał więc najprostszą drogę. Wyparł się znajomości. I Helloise natychmiast wyczuła w tym słabość. Jego obrzydliwe tchórzostwo.  Poczuł każdą kroplę żalu, którą wyrzuciła z siebie tym jednym zdaniem. Dopiero wtedy, po raz od pierwszy od początku całego zajścia, zrobiło mu się zwyczajnie wstyd. Jakby nagle spojrzał na siebie oczami Aseny. Jak na mokrego kundla wygrzebanego ze śmietnika, który spuszcza wzrok dokładnie wtedy, gdy powinien go podnieść. Bo Helloise miała rację. Powinien zachować się inaczej. Po prostu zabrakło mu odwagi.

Jej natomiast najwyraźniej nie brakowało niczego. Była cięta, zadziorna i wściekła jak osa. Przekleństwa wypluwała z taką swobodą, jakby całe życie spędziła między tymi pustostanami, a nie herbacianych spotkankach. Chłopakom wyraźnie się to spodobało. Najpierw kilku parsknęło śmiechem, potem następni zaczęli szczerzyć zęby. - Jaka ty w gorącej wodzie kompana. - Ale mordę to ma niewyparzoną! Padło nawet kilka gwizdów. Rozbawienie rozeszło się po grupie błyskawicznie. Nawet piegowaty wyglądał bardziej na rozbawionego niż obrażonego. Papierosy, które rzuciła na ziemię, nie zrobiły na nikim większego wrażenia. Zysk z kradzieży przestał mieć znaczenie. Od chwili, w której zaczęła odpowiadać. Od chwili, w której pokazała że ma charakter. Teraz chodziło już wyłącznie o widowisko. I trzeba było przyznać, że Helloise dostarczała go aż nadto. Większość ludzi, których zaczepiali, reagowała przewidywalnie. Uciekali wzrokiem i przyspieszali kroku. Udawali, że nie słyszą. Robili wszystko, by jak najszybciej oddalić się od kłopotów. Ona natomiast jakby każdą kolejną chwilą robiła wszystko, żeby tych kłopotów sobie nazbierać. Maddox widział, jak sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli szybciej, niż był w stanie coś wymyślić. Chłopaki otoczyli Helloise ciasnym półkolem. Jedni śmiali się, inni pokrzykiwali coś ponad ramionami kolegów, a piegowaty wciąż trzymał ją za ramię, jakby sam teraz decydował kto tu jest teraz na świeczniku. Maddox zaklął pod nosem i zanim zdążył się rozmyślić, cisnął pustą butelką pod jego nogi. Szkło roztrzaskało się o bruk z głośnym trzaskiem. - Jak cię tak swędzą łapska, to do mnie wyjdź! Kilka głów odwróciło się w jego stronę. Wyszedł przed grupę, próbując przejąć ich uwagę, zanim wydarzy się coś naprawdę głupiego. Czuł jak serce bije mu szybciej. Nie dlatego, że bał się bójki. Bał się raczej tego, że właśnie popełnił niewybaczalny błąd wybierając między nimi a nią. — Co jest, Greyback? Teraz będziesz bronił swojej dziew… Helloise rzuciła się na niego, zanim zdążył zamknąć usta. Piegowaty stracił równowagę i runął na bruk, a przez podwórko natychmiast przetoczył się wybuch radości. Chłopaki zbiegli się bliżej, tworząc ciasny krąg wokół szamoczącej się dwójki. Jedni kibicowali koledze, drudzy, ku własnemu rozbawieniu, zaczęli dopingować dziewczynę, która właśnie położyła jednego z nich na łopatki. Dla bandy nie było nic ciekawszego od niespodziewanej bójki i nic śmieszniejszego od chłopaka przegrywającego z dziewczyną. Piegowaty próbował zrzucić ją z siebie, odepchnąć wyprostowanymi rękami jak najdalej od własnej twarzy. Szarpał się chaotycznie, wrzeszczał i miotał pod jej ciężarem, a każdy kolejny krzyk wywoływał jeszcze większą falę śmiechu. Maddox miał inaczej. Podczas gdy wszyscy wokół ryczeli ze śmiechu, jemu robiło się coraz zimniej. Stał nieruchomo, z zaciśniętą szczęką i wzrokiem pełnym obawy. Jako jedyny słyszał w jego głosie coś więcej niż upokorzenie. Ten wrzask nie brzmiał jak złość ani strach przed przegraną. Brzmiał jak ból.

Wszystko wydarzyło się w ciągu kilku sekund. Wrzask piegowatego zmienił się w coś nieludzkiego, a zaraz potem jego ciało zaczęło wyginać się w bolesnej przemianie. Śmiechy szybko ucichły. Nawet największe głąby ze Sfory potrafiły rozpoznać ten widok. Palce wydłużyły się w szpony, szczęka trzasnęła obrzydliwie, wysuwając się do przodu. Zwierzę zaczynało przejmować kontrolę. Maddox nie miał czasu na zastanawianie się. Wypuścił własną hybrydę niemal odruchowo. Świat natychmiast stanął mgłą wokół niego. Widział, jak piegowaty wyrywa się spod Helloise i obraca ku niej łeb. Wilkołacza paszcza otworzyła się szeroko. Dopadł go w ostatniej chwili. Jego kły zacisnęły się na szponiastym przedramieniu chłopaka, a potem szarpnął całym ciężarem ciała. Piegowaty przeorał kilka metrów bruku, odciągnięty od dziewczyny, zanim Maddox w końcu go puścił. Dopiero wtedy stanęli naprzeciw siebie. Potem przyszła panika. Rozpierzchali się na wszystkie strony. Ktoś przewrócił się o własne nogi. Ktoś inny przeskoczył przez mur. Kilku rzuciło się do pustostanów, szukając schronienia za zawalonymi ścianami. Nagle nikt nie chciał być już częścią widowiska. Na środku podwórza zostali tylko oni. Nastolatka-rebeliantka i dwie hybrydy. Dwa kłęby napiętych mięśni, kłów i instynktów. Powietrze drżało od niskich pomruków. Została tylko przemoc. Surowa, pierwotna i głodna. Początek należał do Maddoxa, ale z każdą kolejną chwilą przewaga przechodziła na stronę piegowatego. Tamten był większy, cięższy i walczył jak ktoś, kto nie czuje już bólu. Kilka razy przewrócił Maddoxa na ziemię, rozciął mu bark szponami i w końcu przyszpilił go do bruku. Ostatecznie jednak nie siła zdecydowały o wyniku starcia. Przemiana dopadła piegowatego zbyt gwałtownie i zbyt wcześnie. Organizm nie wytrzymał wysiłku. Hybryda zaczęła się rozpadać równie szybko, jak powstała. Futro cofało się płatami, szpony skracały, a ciężki oddech przechodził w kaszel. Chłopak zachwiał się, splunął krwią na bruk i spojrzał na Maddoxa jeszcze przez chwilę. Nie było w nim już ochoty do walki. - Każdemu innemu już bym odgryzł ten głupi łeb… Odwrócił się i po prostu odszedł, znikając między ruinami pustostanów. Maddox również nie utrzymał formy długo po jego odejściu. Ciało wróciło do ludzkiej postaci, pozostawiając po sobie jedynie ból, drżenie mięśni i piekące rany. Leżał na plecach pośród kurzu i rozbitego szkła, wpatrzony w ciemniejące niebo nad Nokturnem. Próbował się podnieść, ale ręce odmówiały mu jeszcze posłuszeństwa. Mógł tylko leżeć i oddychać ciężko.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (5101), Maddox Greyback (5430)




Wiadomości w tym wątku
[07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 31.05.2026, 17:13
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 02.06.2026, 21:18
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 04.06.2026, 20:35
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 04.06.2026, 22:58
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 07.06.2026, 17:01
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 09.06.2026, 15:34
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 21.06.2026, 14:21
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 21.06.2026, 20:03
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 28.06.2026, 23:48
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 01.07.2026, 13:25
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 05.07.2026, 23:04
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 07.07.2026, 20:40
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 11.07.2026, 20:08
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 12.07.2026, 11:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa