07.06.2026, 18:04 ✶
Dzień spędzał w Londynie, w pracowni swojego Mistrza, towarzysząc w ostatnich dniach raczej jego córce, aniżeli samemu Ollivanderowi.
W nocy zaś… w nocy chował się tutaj, w chatce pachnącej Knieją i kobiecym ciepłem. W ciszy pachnącej spokojem.
W niewielkiej sosnowej skrzyneczce przechowywał listy i notatki przesyłane mu od czasu do czasu przez ludzi którzy go znali, a przynajmniej myśleli, że go znali. Przez ludzi, dla których był ważny. Przez ludzi, których nie kojarzył wcale. Część z tych zamówień robił w ciągu dnia, te bliższe sercu wolał robić tutaj, gdy ona była obok. Gdy nie był się popełnić dłutem błędu, gdy milczenie nie było ciężarem, a miękkim ptasim puchem w cudzym, ale wciąż doskonale znajomym gnieździe.
Dłuto pracowało powoli po wyrysowanym wzorze. Kocie oczy i piękne pióra jego krewniaczki stawały się coraz bardziej wypukłe, coraz bardziej…
– Hm? – podniósł głowę znad roboty dopiero wtedy gdy wypowiedziała jego imię. Siedział na ziemi otoczony wiórami i narzędziami, cichy jak zawsze. A potem jasne oczy, tak samo smutne jak zawsze choć teraz zyskujący nieco blasku w skupieniu robotą opadły na wiedźmę, a potem przeniosły się na nieudaną próbę. – Hmm.. – wybrzmiał pomruk zrozumienia. A potem już tylko zapytał o imię i sięgnął po dynię, by spróbować wydrążyć lampion i wpleść w niego ochronną magią z myślą o Atreusie… kimkolwiek był.
Rzemiosło ◉◉◉○○, próba zrobienia lampionu dla Atreusa.
W nocy zaś… w nocy chował się tutaj, w chatce pachnącej Knieją i kobiecym ciepłem. W ciszy pachnącej spokojem.
W niewielkiej sosnowej skrzyneczce przechowywał listy i notatki przesyłane mu od czasu do czasu przez ludzi którzy go znali, a przynajmniej myśleli, że go znali. Przez ludzi, dla których był ważny. Przez ludzi, których nie kojarzył wcale. Część z tych zamówień robił w ciągu dnia, te bliższe sercu wolał robić tutaj, gdy ona była obok. Gdy nie był się popełnić dłutem błędu, gdy milczenie nie było ciężarem, a miękkim ptasim puchem w cudzym, ale wciąż doskonale znajomym gnieździe.
Dłuto pracowało powoli po wyrysowanym wzorze. Kocie oczy i piękne pióra jego krewniaczki stawały się coraz bardziej wypukłe, coraz bardziej…
– Hm? – podniósł głowę znad roboty dopiero wtedy gdy wypowiedziała jego imię. Siedział na ziemi otoczony wiórami i narzędziami, cichy jak zawsze. A potem jasne oczy, tak samo smutne jak zawsze choć teraz zyskujący nieco blasku w skupieniu robotą opadły na wiedźmę, a potem przeniosły się na nieudaną próbę. – Hmm.. – wybrzmiał pomruk zrozumienia. A potem już tylko zapytał o imię i sięgnął po dynię, by spróbować wydrążyć lampion i wpleść w niego ochronną magią z myślą o Atreusie… kimkolwiek był.
Rzemiosło ◉◉◉○○, próba zrobienia lampionu dla Atreusa.
Rzut Z 1d100 - 36
Słaby sukces...
Słaby sukces...