Stella starała się jakoś powstrzymać przed domonstrowaniem, że nie bardzo chce tu być. Skoro już się zgodziła, a on się pojawił, nie wystawił jej, tylko zamierzał spędzić ten czas z nią, to będzie chociaż udawać, że się dobrze bawi, chociaż nie sądziła, że go to obchodzi. Nie wyglądał na takiego, który by przywiązywał do tego wagę.
- Dam Ci szansę, póki co bez uroków, później zobaczymy. Nie wyglądasz na specjalnie nudnego, ale mogą to być tylko pozory. - Nie słyszała i nim wiele. Tyle co, kiedy dowiedziała się, jak ma na nazwisko potrafiła go połączyć z członkami rodziny, którzy przewijali się na wydarzeniach, gdzie zdarzało jej się zabawiać tłumy. O samym Theonie nie słyszała zbyt wiele. Był więc dla niej trochę zagadką.
- Nie sądzisz, żeby wręcz przeciwnie? Wszyscy nagle zachowują się, jak zwierzęta, które nie potrafią powstrzymać swojego instynktu. Warto zrobić coś innego, to wcale nie jest nudne. - W końcu był to dzień, jak każdy inny, różnił się tylko tym, że było przyzwolenie aby świętować na polanach, przy wszystkich, czy tak wiele to zmieniało? - Jeśli jednak masz coś w planach, Beltane może być dobrą wymówką, żeby się nie nudzić.
Stella ostatnio raczej nie miała ochoty na zabawę. Wolała zamknąć się w domu, znieczulić, egzystować. Może przez to była sceptycznie nastawiona do tego święta. Właściwie to nie było złym pomysłem pozwolić sobie na chwilę zapomnienia, może uda jej się to zrobić, dzisiaj.
- Słodki jesteś całkiem, ale nie sądzę, że to ja się na Tobie wypromuję, wręcz przeciwnie. - Miała wrażenie, że z ich dwójki Theon był bardziej anonimowy. Zdjęcia były potrzebne jedynie do tego, żeby rodzice nie mogli jej zarzucić, że się tutaj nie pojawiła.
- Nic nie dzieje się przypadkiem, ale powinieneś to wiedzieć. - Spotkała się z nim też z powodu ciekawości, chciała zobaczyć jakim jest człowiekiem, w końcu dwa razy miała okazję poznać go z innej strony.
Oczywiście, że skorzystała z tej ręki. Podczas Beltane wypadało zachować się właśnie w ten sposób. Jeszcze ktoś by pomyślał, że jest tutaj sama i zechciał spróbować ją zaczepić - tego zdecydowanie nie chciała. Wolała trzymać się Theona.
- Może wcale nie będę musiała udawać? Skąd takie sceptyczne nastawienie. - Może ten dzień jednak nie będzie taki zły? - Czego szukasz? - Zapytała jeszcze, gdy zobaczyła, że się rozgląda.