07.06.2026, 21:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2026, 21:59 przez Samuel McGonagall.)
Być może to kwestia wzoru, być może tego jak blisko dziewczynka z Doliny była z Samuelem, być może obu. Ujął pędzel i nie pożałował barwnika, nadającego całości miodowego również odcienia. Zawiasy pracowały miarowo, wnętrze było odpowiednio zabezpieczone. I myśl. I dedykacja. I życzenie, najszczersze życzenie pomyślności w tym co zamierzała zrobić.
Kolejne pudełko wprawiło go w pewne zakłopotanie. To przez zdanie użyte w notatce. Pan Morpheus być może by go poprosi o pudełko, a może go nie poprosi i to już była prośba sama w sobie? Drapał się po głowie i coś go swędziało od środka czaszki gdy próbował odcyfrować te szaradę. Czas tu był kluczowy bo do sabatu pozostał tydzień, a magia miała to do siebie, że mocno spajała się z drewnem. Przedmiot dedykowany. Czy rzeczywiście chciał, aby zrobiony był ręką Samuela? W końcu odetchnął odsuwając od siebie te rozterki i choć myślał o Morpheusie, o barwnym ptaku, którego widział tak dawno, dawno temu, to w sumie i tą skrzynkę robił dla swojej przyjaciółki. Morpheus był częścią ula, który ona chroniła. Nawet jeśli był ptakiem. Pióro symboliczne jednak stało się powtarzalnym kształtem. Raz za razem, raz za razem, jak zahipnotyzowany pozwalał dłutu płynąć przez drewnianą powierzchnię.
Rzut na skrzynkę dla Morpheusa, Rzemiosło ◉◉◉○○
A gdy w końcu otarł pot z czoła, gdy w końcu je rozluźnił ze skupienia, zdał sobie sprawę, że jest bardzo bardzo późno, ale wzór... wzór mu się spodobał. Coraz lepiej mu szło to całe rzeźbienie. Nawet gdy ledwo widział na oczy. Może rano zmieni zdanie? Nie... raczej nie.
Kolejne pudełko wprawiło go w pewne zakłopotanie. To przez zdanie użyte w notatce. Pan Morpheus być może by go poprosi o pudełko, a może go nie poprosi i to już była prośba sama w sobie? Drapał się po głowie i coś go swędziało od środka czaszki gdy próbował odcyfrować te szaradę. Czas tu był kluczowy bo do sabatu pozostał tydzień, a magia miała to do siebie, że mocno spajała się z drewnem. Przedmiot dedykowany. Czy rzeczywiście chciał, aby zrobiony był ręką Samuela? W końcu odetchnął odsuwając od siebie te rozterki i choć myślał o Morpheusie, o barwnym ptaku, którego widział tak dawno, dawno temu, to w sumie i tą skrzynkę robił dla swojej przyjaciółki. Morpheus był częścią ula, który ona chroniła. Nawet jeśli był ptakiem. Pióro symboliczne jednak stało się powtarzalnym kształtem. Raz za razem, raz za razem, jak zahipnotyzowany pozwalał dłutu płynąć przez drewnianą powierzchnię.
Rzut na skrzynkę dla Morpheusa, Rzemiosło ◉◉◉○○
Rzut Z 1d100 - 76
Sukces!
Sukces!
A gdy w końcu otarł pot z czoła, gdy w końcu je rozluźnił ze skupienia, zdał sobie sprawę, że jest bardzo bardzo późno, ale wzór... wzór mu się spodobał. Coraz lepiej mu szło to całe rzeźbienie. Nawet gdy ledwo widział na oczy. Może rano zmieni zdanie? Nie... raczej nie.