07.06.2026, 21:31 ✶
2.10
Ok ok ok ok ok udało mi się!
Kurwa nie wiem jak to zrobiłam i w ogóle siedziałam całą kurwa noc i powiedziałam sobie ok Moody nie wychodzisz stąd dopóki tego kurwa nie skończysz i kurwa wiesz co?! Podziałało! Zrobiłam to! Są nudne w chuj, ale tak zrozumiałam, że takie właśnie są Ci potrzebne. Ale detal mmm cacuszko, pindzia Avery z moich kursów byłaby w chuj dumna jak udało mi się krzywiznę oddać tej pierdolonej wargi jednej drugiej trzeciej i w ogóle. Starałam się żeby rysy były w miarę przyjazne, nie wiem czy to wpływa na charakter portretów, ale wiesz o co chodzi, żeby no nie spoglądały złowrogo bo to może ma znaczenie. I z drzew jestem też zadowolona całkiem i w ogóle dałam im też kosze z jedzeniem, nie wiem czy obrazy mogą jeść? I domalowałam w tle małą gitarę jakby im się nudziło i chciały pograć. Myślałam też o książkach, ale odpuściłam bo tu już za cholere nie mam pojęcia, czy by się dało ją otworzyć, a taką gitarę pamiętam że były muzyczne zaczarowane obrazy w Hogzie, więc wierzę, że będą mogły sobie pograć czy coś.
Tak czy inaczej, zabezpieczone, zapakowane, czekają na strychu.
Jak będziecie gadać z tym typem, to zapytaj czy chciałby kogoś na termin. Ćwiczę przekazywanie emocji prze obrazy, ale takie magiczne lusterka bez lusterek a z twarzą kogoś kogo spodziewałbyś się zobaczyć w portfelu… miniaturyzacja to przyszłość jak mawiał… ee.. ktoś. Nie pamiętam. Chyba Morfina. Sądzę, że żadne z nas wtedy nie było trzeźwe.
Buziak, jakbyś czegoś potrzebowała to dawaj znać.
M.
Kurwa nie wiem jak to zrobiłam i w ogóle siedziałam całą kurwa noc i powiedziałam sobie ok Moody nie wychodzisz stąd dopóki tego kurwa nie skończysz i kurwa wiesz co?! Podziałało! Zrobiłam to! Są nudne w chuj, ale tak zrozumiałam, że takie właśnie są Ci potrzebne. Ale detal mmm cacuszko, pindzia Avery z moich kursów byłaby w chuj dumna jak udało mi się krzywiznę oddać tej pierdolonej wargi jednej drugiej trzeciej i w ogóle. Starałam się żeby rysy były w miarę przyjazne, nie wiem czy to wpływa na charakter portretów, ale wiesz o co chodzi, żeby no nie spoglądały złowrogo bo to może ma znaczenie. I z drzew jestem też zadowolona całkiem i w ogóle dałam im też kosze z jedzeniem, nie wiem czy obrazy mogą jeść? I domalowałam w tle małą gitarę jakby im się nudziło i chciały pograć. Myślałam też o książkach, ale odpuściłam bo tu już za cholere nie mam pojęcia, czy by się dało ją otworzyć, a taką gitarę pamiętam że były muzyczne zaczarowane obrazy w Hogzie, więc wierzę, że będą mogły sobie pograć czy coś.
Tak czy inaczej, zabezpieczone, zapakowane, czekają na strychu.
Jak będziecie gadać z tym typem, to zapytaj czy chciałby kogoś na termin. Ćwiczę przekazywanie emocji prze obrazy, ale takie magiczne lusterka bez lusterek a z twarzą kogoś kogo spodziewałbyś się zobaczyć w portfelu… miniaturyzacja to przyszłość jak mawiał… ee.. ktoś. Nie pamiętam. Chyba Morfina. Sądzę, że żadne z nas wtedy nie było trzeźwe.
Buziak, jakbyś czegoś potrzebowała to dawaj znać.
M.