08.06.2026, 12:58 ✶
Samuel spodziewał się wielu reakcji, ale może nie takiej. Z drugiej strony, mimo wszystko Septima była córką pana Olivandera, więc może tak właśnie powinno być, że nie było w niej gniewu, ani poczucia wyższości, ani też nie pozostawiała po swojej obecności tego niemiłego poczucia, że Samuel nie jest wystarczająco… wystarczający. Męski? Zupełnie jakby uderzaniem pięścią w stół było wyznacznikiem zestawu genitaliów.
Nie rozumiał tego.
Nie był pewien czy chce rozumieć.
Najważniejszym był fakt, że kobieta pokazała mu swoją karteczkę, gdy już miał zabrać się na powrót do swojego zamówienia. Przez moment nie zrozumiał jej intencji, ale w końcu kropki połączyły się pod postrzępioną nieuczesaną czupryną.
– Ale… Tu nie ma imion. Może… może drewno uznało, że pan Vu Dolohov jest zbyt zachłanny? Oczy widzą. Świat patrzy… – Bezimienne zamówienie. Było w tym coś smutnego. Ale przecież robili różdżki nie pod człowieka, a człowiek powstawał pod różdżkę. Świat działał cyklem. Jak zawsze. Skinął głową, zastanawiając się czy pocieszająco położyć jej rękę na ramieniu i przez chwilę jakby chciał to zrobić, ale zwątpił i ręki nie położył. Pamiętał jej zakłopotaną twarz gdy wprost zasugerował rytuał godowy i potencjalny seks jako jego zwieńczenie i pomyślał sobie, że może jednak jak ktoś rzadko patrzy drugiej osobie w oczy, to znaczy, że nie za dobrze się czuje w jej towarzystwie. Z drugiej strony… Ci co patrzyli też potrafili być okrutni.
Westchnął.
Dwie skrzynki zabezpieczone ich najlepszym lakierem. Bezimienne. Proste. Jak urny na zmarłych, którzy nie mieli rodziny. To nie mogło być trudne, prawda?
Rzemiosło ◉◉◉○○ pierwsza z dwóch skrzynek, dla domowników Praw Czasu.
Nie rozumiał tego.
Nie był pewien czy chce rozumieć.
Najważniejszym był fakt, że kobieta pokazała mu swoją karteczkę, gdy już miał zabrać się na powrót do swojego zamówienia. Przez moment nie zrozumiał jej intencji, ale w końcu kropki połączyły się pod postrzępioną nieuczesaną czupryną.
– Ale… Tu nie ma imion. Może… może drewno uznało, że pan Vu Dolohov jest zbyt zachłanny? Oczy widzą. Świat patrzy… – Bezimienne zamówienie. Było w tym coś smutnego. Ale przecież robili różdżki nie pod człowieka, a człowiek powstawał pod różdżkę. Świat działał cyklem. Jak zawsze. Skinął głową, zastanawiając się czy pocieszająco położyć jej rękę na ramieniu i przez chwilę jakby chciał to zrobić, ale zwątpił i ręki nie położył. Pamiętał jej zakłopotaną twarz gdy wprost zasugerował rytuał godowy i potencjalny seks jako jego zwieńczenie i pomyślał sobie, że może jednak jak ktoś rzadko patrzy drugiej osobie w oczy, to znaczy, że nie za dobrze się czuje w jej towarzystwie. Z drugiej strony… Ci co patrzyli też potrafili być okrutni.
Westchnął.
Dwie skrzynki zabezpieczone ich najlepszym lakierem. Bezimienne. Proste. Jak urny na zmarłych, którzy nie mieli rodziny. To nie mogło być trudne, prawda?
Rzemiosło ◉◉◉○○ pierwsza z dwóch skrzynek, dla domowników Praw Czasu.
Rzut Z 1d100 - 10
Akcja nieudana
Akcja nieudana