08.06.2026, 19:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.06.2026, 19:04 przez Basilius Prewett.)
Tak naprawdę to obecnie najbardziej kusiło go, aby wyjść i zmierzyć się z tą rozmową kiedy indziej. Tak ,aby nie musiał myśleć teraz w tym tłumie o gwarze, czy nie zareagował zbyt ostro wobec Millie I kto tu w ogóle miał rację. Jeszcze przez chwilę intensywnie wpatrywał się w kartę dań. Czy tamta sytuacja była aż tak durna i żenująca, że Millie nie była w stanie przyjąć do siebie, że na poważnie nie chciał, aby komukolwiek o tym mówiła? A może założyła, że Basilius był głupi że aż tak się tym przejmować i chciała mu pokazać, że… Co? Że tak to było głupie, ale skoro on sam jest głupi to można się z tego głupio śmiać. Ewentualnie po prostu uznała, że to miał być tylko taki mały żart pomiędzy ich dwójką, a on sam za bardzo to wszystko rozdmuchał?
Wreszcie oderwał się od przystawek i zerknął w stronę dwójki przyjaciół. Zrobiło mu się jeszcze gorzej. Chyba jednak przesadził. Powinien przeprosić? Tak, powinien, tylko że tamto pytanie dalej bolało, w przez to że zareagował tak jak zareagował i w efekcie skrzywidził Millie nie mógł po prostu wrócić do stolika jakby nic się nigdy nie stało.
Westchnął cicho I wreszcie nie zamówiwszy niczego ruszył w stronę nieszczęsnego stolika, gdzie nieco niezręcznie stanął obok wtulonej w Thomasa Millie. Może powinien po prostu zostawić to Figgowi? Miał czasem wrażenie, że z ich dwójki to on znacznie lepiej rozumiał świat Moody.
– Nie chciałem… – zaczął i zawiesił się na chwilę. Nie chciałem cię zranić. Nie chciałem abyś się popłakała. Nie chciałem, aby tak to się skończyło. Nie chciałem, abyś powiedziała to na głos. Nie chciałem poruszania tego tematu. Nie chciałem o tym myśleć, bo to dalej dla mnie zbyt skomplikowane. Nie chciałem aby ta gra tak się skończyła. Nie chciałem, aby Thomas czuł się teraz nie konfortowo. Nie chciałem tego wszystkiego, ale proszę Miles nie płacz. – Nie powinienem był tak ostro zareagować. Przepraszam.
Wreszcie oderwał się od przystawek i zerknął w stronę dwójki przyjaciół. Zrobiło mu się jeszcze gorzej. Chyba jednak przesadził. Powinien przeprosić? Tak, powinien, tylko że tamto pytanie dalej bolało, w przez to że zareagował tak jak zareagował i w efekcie skrzywidził Millie nie mógł po prostu wrócić do stolika jakby nic się nigdy nie stało.
Westchnął cicho I wreszcie nie zamówiwszy niczego ruszył w stronę nieszczęsnego stolika, gdzie nieco niezręcznie stanął obok wtulonej w Thomasa Millie. Może powinien po prostu zostawić to Figgowi? Miał czasem wrażenie, że z ich dwójki to on znacznie lepiej rozumiał świat Moody.
– Nie chciałem… – zaczął i zawiesił się na chwilę. Nie chciałem cię zranić. Nie chciałem abyś się popłakała. Nie chciałem, aby tak to się skończyło. Nie chciałem, abyś powiedziała to na głos. Nie chciałem poruszania tego tematu. Nie chciałem o tym myśleć, bo to dalej dla mnie zbyt skomplikowane. Nie chciałem aby ta gra tak się skończyła. Nie chciałem, aby Thomas czuł się teraz nie konfortowo. Nie chciałem tego wszystkiego, ale proszę Miles nie płacz. – Nie powinienem był tak ostro zareagować. Przepraszam.