16.03.2023, 23:13 ✶
- Ale muszę cię lojalnie uprzedzić, że zazwyczaj jest… nudna – uprzedziła lojalnie, wciąż bardzo przyjaznym tonem. - No wiesz, żeby zrobić dobre zdjęcie, zazwyczaj muszę, po prostu… wyczekać właściwego momentu. A czasami taki moment, w ogóle nie nadchodzi albo dzieje się za moimi plecami. – O, to dopiero była tragedia.
A czasami rzeczywiście się zdarzała. Daisy uniosła się na palcach by sprawdzić, czy wokół niej nie działo się nic na tyle fascynującego by poświęcić temu dłuższą chwilę uwagi i przynajmniej pstryknąć zdjęcie. Wreszcie sięgnęła po aparat by uwiecznić jakąś mocno podchmieloną i wyglądającą na zakochaną parę.
- Tak. Właściwie to głównie piszę artykuły – przyznała. – Najczęściej przeprowadzam wywiady, ale zdarza się, że czasami robię jakąś fotorelacje i dodaję do tego parę słów od siebie – wyjaśniła, już stojąc w kolejce.
A gdy okazało się, że wygrała kajdanki u podejrzanie wyglądającego goblina… Zmarszczyła brwi i obracała je w rękach, nie do końca wiedząc, co właściwie powinna z nimi zrobić. Nie miała nawet hasła, by je potem rozkuć. Parsknęła, gdy Martin wygrał opaskę i pejcz.
- Zdaje się, że razem mamy komplet – zauważyła. – Spróbuję zrobić mu zdjęcie – wymruczała, przekradając się z aparatem w pobliże goblina.
Chwilę czaiła się aż wreszcie rozbłysnął blask flesza i Daisy szybko schowała się w tłumie. Złapała Martina za rękę.
- Chodźmy stąd, on wygląda na takiego, który raczej nie ma ochoty być fotografowany! Może do stoiska z herbatą? – zaproponowała.
A potem zamierzała ruszyć tam tak szybko, jak tylko się dało. Tak na wszelki wypadek, jakby goblin naprawdę zechciał zainterweniować.
A czasami rzeczywiście się zdarzała. Daisy uniosła się na palcach by sprawdzić, czy wokół niej nie działo się nic na tyle fascynującego by poświęcić temu dłuższą chwilę uwagi i przynajmniej pstryknąć zdjęcie. Wreszcie sięgnęła po aparat by uwiecznić jakąś mocno podchmieloną i wyglądającą na zakochaną parę.
- Tak. Właściwie to głównie piszę artykuły – przyznała. – Najczęściej przeprowadzam wywiady, ale zdarza się, że czasami robię jakąś fotorelacje i dodaję do tego parę słów od siebie – wyjaśniła, już stojąc w kolejce.
A gdy okazało się, że wygrała kajdanki u podejrzanie wyglądającego goblina… Zmarszczyła brwi i obracała je w rękach, nie do końca wiedząc, co właściwie powinna z nimi zrobić. Nie miała nawet hasła, by je potem rozkuć. Parsknęła, gdy Martin wygrał opaskę i pejcz.
- Zdaje się, że razem mamy komplet – zauważyła. – Spróbuję zrobić mu zdjęcie – wymruczała, przekradając się z aparatem w pobliże goblina.
Chwilę czaiła się aż wreszcie rozbłysnął blask flesza i Daisy szybko schowała się w tłumie. Złapała Martina za rękę.
- Chodźmy stąd, on wygląda na takiego, który raczej nie ma ochoty być fotografowany! Może do stoiska z herbatą? – zaproponowała.
A potem zamierzała ruszyć tam tak szybko, jak tylko się dało. Tak na wszelki wypadek, jakby goblin naprawdę zechciał zainterweniować.
!herbata korzenna
!herbata z prądem