- Po prostu wiedziałam, że się pojawisz. - Nie sądziła, że powinna mu to wyjaśniać. Miała swoje lata, czasem wiedziała, że ktoś wybiera się do niej z wizytą, a być po prostu właśnie go okłamywała o tym, że się go spodziewała. Dobrze było malować wokół siebie aurę tajemniczości. Nie musiał wiedzieć wszystkiego, czyż nie? Lubiła pozostawiać przestrzeń na przemyślenia.
- Zajmijmy się więc tym, co trzeba, później nadejdzie czas na przyjemności. - Nie mogła się nadziwić, że dzieci aurory już były takie dorosłe, przecież całkiem niedawno biegała z nią po zamku dumając nad tym, jak będzie wyglądała ich przyszłość. Zresztą i jej dzieci nie były już takie młode. Czas płynął strasznie szybko, chociaż wydawało jej się, że jej ani jej przyjaciółki to nie dotyczyło, dla nich zatrzymał się w miejscu nadal były piękne i młode, tylko po dzieciach widać było ile lat w między czasie upłynęło.
- Po rachunek? Nie żartuj sobie ze mnie, rachunki nie dotyczą moich przyjaciół. - Ona i jego matka były przyjaciółkami, przysługi nie były dla nich niczym nowym, w ten sposób przecież działała przyjaźń - kiedy ktoś bliski potrzebował pomocy to po prostu ją otrzymywał.
Widziała zmieszanie na jego twarzy, spodziewała się tego, że nie łatwo jest mu prosić o pomoc. Tego niektórzy uczyli się przez lata, i nie zawsze do końca udało im się nauczyć. Czasem jednak warto było poprosić innych o wsparcie, nie można było iść przez życie samemu, pewnie kiedyś to zrozumie, to nie było w żaden sposób uwłaczające, że raz na kilka lat przyszło się do kogoś po wsparcie.
- Te pożary odcisnęły większe piętno, niż widać na pierwszy rzut oka. - Straty materialne były oczywiste, jednak Erik był kolejną osobą, która skarżyła się na coś innego. Nie zamierzała wspominać o tym, że mierzyła się z tym również jego siostra, która uzyskała pomoc od Philippy, była jej pacjentką, nie wiedziała, czy rozmawiali z bratem o tym problemie.
- Nie jesteś jedyny. - Chciała go pocieszyć tymi słowami, być może o tym nie wiedział, ale okazywało się, iż problem był dużo większej skali. Nie miała pojęcia, co go powodowało, jaka to była magia, jak działała, wiedziała jednak, że istniał i dało się go pozbyć - a to było w tej chwili najważniejsze. Ścisnęła między palcami wahadełko, to ono miało przynieść ulgę.
- Usiądź sobie wygodnie, niczym się nie przejmuj, zajmę się tym wspomnieniem, które to powoduje, może to zająć chwilę, nie jest to bowiem takie łatwe, ale powinno mi się udać doprowadzić Cię do porządku. - Pamiętała, że poprzednie próby, które podjęła były bardzo czasochłonne, jednak wiedziała, że jest w stanie się tego pozbyć, już to robiła, nie było to jej pierwsze podejście.