11.06.2026, 21:56 ✶
Henry
– Jak to, znaleźliście ją? Przecież Seo-yeon nie zameldowała się w tym roku w hotelu… – wyraźnie zdziwiła się flecistka, potrząsając z niedowierzaniem głową. – Nawet bardzo ubolewałyśmy z tego powodu, pamiętasz Marco? Zamówiłśmy nawet sowę, żeby upewnić się, że nic się nie…– umilkła gwałtownie, gdy milcząca dotąd czarnoskóra kobieta podniosła się energicznie ze swojego miejsca, pozostawiając swój bęben obok niewysokiego leżaczka, na którym dotąd wypoczywała.
– Prowadź nas do niej – zakomenderowała władczo, w wyraźny sposób opanowując i spowalniając swój oddech.
Stało się niemal od razu jasne, że nie trzeba ich przekonywać bardziej. Druga skinęła głową w skupieniu i bez słowa wstała, aby z instrumentem podążyć z grupą. Całą czwórka ruszyła do solankowej groty…
Leviathan
Cytrynowe alkoholowe Limoncello wywietrzało, podobnie jak przez uchylone drzwi uleciał zielonkawy gaz, który jeszcze przed momentem tak bardzo ich dławił. Drzwi, które pozostawili w takim stanie, nie dało się zamknąć mechanicznie, ale zawsze mogli posłużyć się magią, ustawić je w miejscu i zakleić zabezpieczyć… To jednak obecnie nie miało większego znaczenia skoro podziało się jak się podziało.
Jama w środku była ciemna, ale nie całkowicie. Nieliczne magiczne kryształki oświetlały rozległy basen podziemnej solanki wciąż emanując mdlisto złotawym-zielonkawym światłem, w nieco ironiczny sposób komentując otoczenie. Woda… zdawała się być teraz gęstsza, przypominająca zupę. Zdawała się mętna i zielonkawa, choć to mógł być efekt kryształków. Mały solar przywołany przez Henryka zdążył zniknąć.
Najważniejsze jednak majaczyło w dość sporej obecnie odległości od niego. Kilka metrów od zejścia wyraźnie zarysowywała się kopulasta sylwetka.
– Ughłeee… – dobył się jęk, gdy istota uniosła parę wciąż oblepionych mułem i śluzem dłoni, jakby poddając je pozbawionym nadziei oględzinom.
![[Obrazek: spirited-away-stink-spirit.gif]](https://media1.tenor.com/m/-AYMk4P6kKgAAAAd/spirited-away-stink-spirit.gif)