18.06.2026, 14:41 ✶
Uniósł brew do góry, doceniał troskę, choć przecież on dobrze wiedział, że przecież nic mu nie jest.
- Ciebie też miło widzieć, pięknie wyglądasz, skoro tak sobie wytykamy jak kto wygląda - odpowiedział pokazując jej język, zupełnie jakby znowu mieli po te 7-9 lat. Jakieś to były piękne czasy, a teraz?
- Nie, spokojnie, nie narzekam na sen ostatnio, dzisiaj po prostu się zasiedziałem się nad jednym problemem i zanim się obejrzałem to już było rano i bez sensu się kłaść spać jak już dawno minęła godzina kiedy miałem wstawać - dodał jeszcze zgodnie z prawdą. Posadził tyłek na krześle i popatrzył na podsunięty mu kubek, nachylił się nad nim i powąchał dokładnie co też za specjał dostał. Kiedy tylko zapach uderzył go w nozdrza to aż niemal przeniósł się do czasu, kiedy znajdował się nad brzegami Nilu. Ile to czasu spędził nad takim parującym wywarem na rozmowach z wieloma osobami. Spędzi tam chyba więcej czasu niżby chciał, a może za mało? Na pewno poznał tam wiele osób, które były istotne dla jego dalszej kariery, lub decyzji podejmowanych o powrocie do domu. Ostatnie miesiące w Egipcie najwięcej przesiedział z magomedyczką, zamieniającą się w kota. Co mu przypomniało, że nie odpisał jej ostatnio na list, będzie to musiał zrobić dzisiaj.
- Nie wiedziałem, że lubisz takie smaki, przywiózłbym ci takich pełno wracając z Egiptu - powiedział trochę zdziwiony, a może to był czysty przypadek, że miała takie specjały? Kolejne słowa jednak sprowadziły go twardo na ziemię. Tu i teraz, dość łatwo było aktywować jego ciekawość jeżeli chodziło o pracę.
- Spokojnie, jak mi czegoś nie dasz sama to ja wynajdę sobie do robienie cokolwiek, żeby być zajętym, nie będę narzekał na brak zajęcia - uśmiechnął się, bezsenne noce i tak na niego czekały, czy tego chciał czy nie, a szprycować się eliksirami nasennymi nie chciał w swoim uporze, ze nie potrzebuje pomocy i bez tego sobie radzi. Dlatego też mógł spożytkować ten czas na coś pożyteczniejszego, skoro już przeradzał się w szopa nie będąc wcale animagiem.
- Portrety byłyby chyba nieporęczne przy przemieszczaniu się, a trudno by było je porozmieszczać po całych wyspach - zamyślił się kiedy opowiedział o "problemie" nad którym rozmyślała. Podmuchał w ciepły wywar i upił niewielki łyk, po czym odstawił kubek na blat i odchyli się na tylnych nogach krzesła patrząc w sufit.
- Lusterka to dobra forma komunikacji, ale zazwyczaj ograniczona odległością i musisz czekać na odpowiedź drugiej osoby - mówił bardziej do siebie niż do Brenny, próbował na szybko przetrawić to wszystko głowa. Starał się ogarnąć na raz wiele myśli i zaczynało mu szumieć w głowie powoli od tego wszystkiego.
- Chodzi ci o takie magiczne telefony? Ale co jak ktoś będzie poza domem i nie będzie mógł odebrać, a ktoś inny odbierze i my nie będziemy tego wiedzieć? - zamyślił się i z głuchym trzaskiem opadł na wszystkie cztery nogi krzesłem. Popatrzył uważnie na Brennę, jeżeli wcześniej jeszcze jakkolwiek rozważał pójście do spania, tak teraz stanowczo nie było takiej opcji, miał misję do zrobienia.
- Wiesz co, wszystko jest do zrobienia, nie ma czegoś takiego co by nas mogło powstrzymać - powiedział z szerokim uśmiechem, bo jeżeli chodziło o jakieś nowe odkrycia, to może nie było prosto, ale w Zakonie jak i poza nim znali wiele tęgich umysłów. Trzeba wszystko tylko zaplanować. - Muszę odwiedzić kilka bibliotek, ale podejrzewam, że w Ministerstwie będziesz mieć lepsze dojścia niż ja. Czy mogłabyś mi załatwić najbardziej szczegółowy traktat o wspomnianych falach? Zapewne potem i tak będę potrzebował, żebyś mi dokładniej o nich opowiedział, wiesz o samej praktyce. - wykonał nieokreślony ruch dłonią i upił duży łyk ze swojego kubka.
- A ja poszperam trochę w mogolskiej bibliotece, mam pewien pomysł, ale muszę poczytać. rozumiem, że jak najszybciej chcemy coś takiego mieć? - zapytał, choć było to bardziej pytanie retoryczne, bo im szybciej będą mieli takie rzeczy tym będą bardziej bezpieczni.
- Ciebie też miło widzieć, pięknie wyglądasz, skoro tak sobie wytykamy jak kto wygląda - odpowiedział pokazując jej język, zupełnie jakby znowu mieli po te 7-9 lat. Jakieś to były piękne czasy, a teraz?
- Nie, spokojnie, nie narzekam na sen ostatnio, dzisiaj po prostu się zasiedziałem się nad jednym problemem i zanim się obejrzałem to już było rano i bez sensu się kłaść spać jak już dawno minęła godzina kiedy miałem wstawać - dodał jeszcze zgodnie z prawdą. Posadził tyłek na krześle i popatrzył na podsunięty mu kubek, nachylił się nad nim i powąchał dokładnie co też za specjał dostał. Kiedy tylko zapach uderzył go w nozdrza to aż niemal przeniósł się do czasu, kiedy znajdował się nad brzegami Nilu. Ile to czasu spędził nad takim parującym wywarem na rozmowach z wieloma osobami. Spędzi tam chyba więcej czasu niżby chciał, a może za mało? Na pewno poznał tam wiele osób, które były istotne dla jego dalszej kariery, lub decyzji podejmowanych o powrocie do domu. Ostatnie miesiące w Egipcie najwięcej przesiedział z magomedyczką, zamieniającą się w kota. Co mu przypomniało, że nie odpisał jej ostatnio na list, będzie to musiał zrobić dzisiaj.
- Nie wiedziałem, że lubisz takie smaki, przywiózłbym ci takich pełno wracając z Egiptu - powiedział trochę zdziwiony, a może to był czysty przypadek, że miała takie specjały? Kolejne słowa jednak sprowadziły go twardo na ziemię. Tu i teraz, dość łatwo było aktywować jego ciekawość jeżeli chodziło o pracę.
- Spokojnie, jak mi czegoś nie dasz sama to ja wynajdę sobie do robienie cokolwiek, żeby być zajętym, nie będę narzekał na brak zajęcia - uśmiechnął się, bezsenne noce i tak na niego czekały, czy tego chciał czy nie, a szprycować się eliksirami nasennymi nie chciał w swoim uporze, ze nie potrzebuje pomocy i bez tego sobie radzi. Dlatego też mógł spożytkować ten czas na coś pożyteczniejszego, skoro już przeradzał się w szopa nie będąc wcale animagiem.
- Portrety byłyby chyba nieporęczne przy przemieszczaniu się, a trudno by było je porozmieszczać po całych wyspach - zamyślił się kiedy opowiedział o "problemie" nad którym rozmyślała. Podmuchał w ciepły wywar i upił niewielki łyk, po czym odstawił kubek na blat i odchyli się na tylnych nogach krzesła patrząc w sufit.
- Lusterka to dobra forma komunikacji, ale zazwyczaj ograniczona odległością i musisz czekać na odpowiedź drugiej osoby - mówił bardziej do siebie niż do Brenny, próbował na szybko przetrawić to wszystko głowa. Starał się ogarnąć na raz wiele myśli i zaczynało mu szumieć w głowie powoli od tego wszystkiego.
- Chodzi ci o takie magiczne telefony? Ale co jak ktoś będzie poza domem i nie będzie mógł odebrać, a ktoś inny odbierze i my nie będziemy tego wiedzieć? - zamyślił się i z głuchym trzaskiem opadł na wszystkie cztery nogi krzesłem. Popatrzył uważnie na Brennę, jeżeli wcześniej jeszcze jakkolwiek rozważał pójście do spania, tak teraz stanowczo nie było takiej opcji, miał misję do zrobienia.
- Wiesz co, wszystko jest do zrobienia, nie ma czegoś takiego co by nas mogło powstrzymać - powiedział z szerokim uśmiechem, bo jeżeli chodziło o jakieś nowe odkrycia, to może nie było prosto, ale w Zakonie jak i poza nim znali wiele tęgich umysłów. Trzeba wszystko tylko zaplanować. - Muszę odwiedzić kilka bibliotek, ale podejrzewam, że w Ministerstwie będziesz mieć lepsze dojścia niż ja. Czy mogłabyś mi załatwić najbardziej szczegółowy traktat o wspomnianych falach? Zapewne potem i tak będę potrzebował, żebyś mi dokładniej o nich opowiedział, wiesz o samej praktyce. - wykonał nieokreślony ruch dłonią i upił duży łyk ze swojego kubka.
- A ja poszperam trochę w mogolskiej bibliotece, mam pewien pomysł, ale muszę poczytać. rozumiem, że jak najszybciej chcemy coś takiego mieć? - zapytał, choć było to bardziej pytanie retoryczne, bo im szybciej będą mieli takie rzeczy tym będą bardziej bezpieczni.