Mieli dzisiaj dużo szczęścia, a może wcale nie było to szczęście tylko doświadczenie. Pewne było jedynie to, że plan okazał się być strzałem w dziesiątkę. Heather poradziła sobie z liną. Brenna wepchnęła utopca do tego drugiego, który wcześniej sam tam wpadł do tej wielkiej dziury, którą stworzyła Mavelle. Patrick zwrócił ich uwagę, no wymarzona drużyna. Współpraca układała im się idealnie. Wood była zachwycona - wszystko poszło ekspresowo. Nie musieli już się martwić, że coś ich zje.
- Dziękuję! - Odparła z uśmiechem na twarzy, to było miłe, że ktoś ją pochwalił i docenił, to co zrobiła. Nie była przyzwyczajona do pochwał.
- Póki co nie zamierzam zmieniać ścieżki kariery, za często to robię. - Powiedziała jeszcze do Brenny. Wood było dobrze w BUMie - przynajmniej jak na razie. W końcu gdzie mogłaby przeżyć takie przygody, jak ta tutaj? Nie mogła narzekać na nudę, a było to bardzo istotnym elementem dla Heather.
Wood nie stała bezczynnie, również dołączyła się do zbierania liści, patyków, które miały spowodować, że ogień będzie większy. Z satysfakcją przyglądała się utopcom, które ginęły w ogniu. Udało im się. Może teraz Mokradła będą bezpieczne, nikt już się tutaj nie zgubi i magia powróci?
Była ciekawa, czy magia działa. Mruknęła pod nosem zaklęcie, aby wyczarować kilka motyli, które wzbiły się w powietrzu. Teraz to już miała pewność, że im się udało. Ucieszyło ją to niezmiernie.
- Magia działa, to może magią, można by to spróbować przetransportować jakimś zaklęciem, ale zawsze byłam nogą z translokacji, może ktoś z Was umie coś takiego? - Nie bała się przyznać, że się na czymś nie zna, tym bardziej, że była ich tutaj czwórka, więc pewnie ktoś wiedział coś więcej na ten temat.