• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja Hogsmeade i Hogwart [Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever

[Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever
cupcake
Let's groove tonight
Share the spice of life
wiek
37
sława
VII
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
celebryta, cukiernik, kucharz
Wysoki mężczyzna, mający ok 183 cm wzrostu, niebieskie oczy i blond włosy. W towarzystwie przyjaciół i zaciszu własnego domu zapuszcza brodę, którą goli na poczet zdjęć do gazet i wydarzeń towarzyskich. Jowialny człowiek, który zazwyczaj uśmiecha się do wszystkich niezależnie od sytuacji.

Bertie Bott
#5
17.06.2026, 08:55  ✶  

Gabriel nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, ile żywotności mógł mieć w sobie Bertie Bott. Nie chodziło o jego charakter i pogodę ducha, nawet jeśli te wydawały się go pchać do przodu raz po raz i przez całe życie. O nie, nie. Chodziło tutaj o koszmar samego Bercika, taki który czasem budził go w środku nocy, a o którym absolutnie nie mówił nigdy nikomu. Jeśli ktoś jednak kojarzył McKinnonów, mógł wiedzieć jaki żywot oni wiedli. Długi. I tej długości Bott bał się niepomiernie, bo wiązała się ona z czymś niesamowicie dla niego strasznym, czyli brakiem smaku. No bo kto widział kucharza bez smaku? No tak nie mogło być przecież. Nie mówiąc już o tym, że gdyby ktoś się o jego powiązaniach z tą rodziną dowiedział, to pewnie zaraz by była okropnie wielka afera na cały kulinarny świat, bo kiedy chodziło o rzeczy nieprzyjemne, wszyscy wszystko pamiętali. Philip McKinnon natomiast, zamiast postanowił zainwestować w biznes cielesności, był cukiernikiem. Nie wyszło mu, był dramat, wszyscy się oburzyli, a Bertie bardzo nie chciał tego losu podzielić.

Wahadełko zabrało go daleko od tych problemów. Tak samo jak i daleko od Trzech Mioteł, ich zaduchu, gwaru i samego Gabriela. Bott nie był pewien co miał w głowie, ani jak mocno klątwa Voldemorta w nim siedziała, wiedział jednak że wszystkie te słowa, cisnące mu się nieustannie na usta, było zdecydowanie za wiele. Trans w jaki zapadł nie był też głęboki, a trochę niespokojny, jakby zaraz miał się wybudzić. Montbel jednak pracował sprawnie i szybko, operując różdżką jak prawdziwy specjalista. Dobrał się więc do odpowiednich wspomnień, które płonęły w głowie Bertiego strachem. Płomienie skakały ku górze, a z nich wysnuwała się czarna, dymna masa. Gdziekolwiek się nie obrócił, gdziekolwiek nie pobiegł, kłęby chciały go dopaść. Nie, on po prostu wiedział, że te rzucą się zaraz za nim w pogoń, niezdolne zapomnieć o jego sympatiach i krwi.

Krew, jaka to byłą zabawna rzeczy i tylko dlatego, ze Bertie do Spalonej Nocy niekoniecznie o niej myślał. O dziedzictwie swojej matki chciał usilnie zapomnieć i robił to z powodzeniem, przynajmniej do czasu kiedy nie przychodził kolejny niespokojny sen. Może mógłby Montbela poprosić żeby i te wspomnienia mu wyczyścił, ale kryła się w Bertiem jakaś potrzeba, by to skąd pochodził akurat pamiętać.

Jego sympatie, okazały się jednak silniejsze niż krew. Dymny potwór śledził go i węszył przyjaźnie. Te z ludźmi dobrymi, które na jego uczucia zwyczajnie zasługiwali. Dla niego nie liczyły się czy ktoś był mugolakiem, mugolem, charłakiem, półkrwi czy czystej. Póki ktoś był dobry, to cóż, był człowiekiem.

Ale wreszcie magia Gabriela dotknęła i zablokowała to, co pozostawiła po sobie Spalona Noc. Delikatnie, ostrożnie i wreszcie przyszedł czas na przebudzenie. Bott otworzył oczy łatwo, bo sam trans był lekki, ale przez chwilę mrugał tylko, akceptując że oto wróciła rzeczywistość. Może trochę się bał że pierwsze co się stanie, to na nowo wyrzuci z siebie złe słowa. Te jednak nie nadeszły. Był tylko spokój i pewne zastanowienie, czy nie powinno się o czymś pamiętać.

— Mam nadzieje, że całość nie sprawiła panu większego problemu. Te klątwy są straszne. Żal mi wszystkich, których to musiało spotkać, ale tak… niezłe się rzeczy narobiły w naszym pięknym kraju, niestety. I dziękuję za komplementy — uśmiechnął się do doktora wesoło, niby to trochę onieśmielony. — Niesamowicie się cieszę, kiedy pan to mówi. No kamień normalnie mi spadł z serca, bo każdego dnia się budziłem z takim trochę lękiem i strachem, ze to znowu się wydarzy. Znaczy że się wydarzy to trochę wiedziałem, ale kiedy? Ta niepewność chyba najgorsza w tym wszystkim. Ale dobrze, dobrze. Będę miał w pamięci, ze czeka nas poprawka. Jak pan myśli, za ile powinna zostać zrobiona? — dopytał jeszcze, wyrzucając z siebie te wszystkie słowa niemal jednym tchem. — A czuje? Hmmm… no wydaje mi się, że całkiem dobrze — zaśmiał się. — Lżej, na pewno, jeśli można to w ten sposób określić.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bertie Bott (1504), Gabriel Montbel (1583), Pan Losu (65)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever - przez Gabriel Montbel - 07.05.2026, 22:53
RE: [Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever - przez Bertie Bott - 17.05.2026, 08:36
RE: [Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever - przez Pan Losu - 17.05.2026, 08:36
RE: [Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever - przez Gabriel Montbel - 06.06.2026, 22:36
RE: [Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever - przez Bertie Bott - 17.06.2026, 08:55
RE: [Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever - przez Gabriel Montbel - 01.07.2026, 11:15
RE: [Jesień 72, 25.09 Trzy Miotły] Roseberry Fields Forever - przez Bertie Bott - 04.07.2026, 03:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa