Zmrużył oczy i słuchał uważnie, co ma do powiedzenia Castiel. Ciężko się dostać mugolom i czarodziejom. Pierwsze, co przyszło mu na myśl, to wyspa. Najlepiej jakaś mała wysepka, bezludna. - Bezludna wyspa. Nie jest się tam łatwo dostać, ani z niej wydostać. Trzeba poszukać wysepki, tylko że tutaj zwykła teleportacja może wystarczyć. - Zastanawiał się, czy o takie miejsce chodzi Flintowi, nie do końca też jeszcze wiedział do czego mu jest to potrzebne.
- Średnio mnie interesuje, czy jest to legalne. Nigdy się tym specjalnie nie przejmowałem. - Nie robiło mu różnicy lekkie naginanie prawa, najważniejsza była różnorodność zleceń, a to brzmiało, jak coś ciekawego. Oczy mu zabłysły, był naprawdę zainteresowany tematem. - Jeśli nikogo nie skrzywdzimy i jest zgoda obu stron, to kiedy można zacząć? - Był gotowy nawet wstać tu i teraz, żeby dołączyć do Castiela, nie trzeba było go prosić dwa razy.
- Rzucanie tylku zaklęć może potrwać wieki, a jak mniemam zależy nam też na czasie? - Czuł, że jest już zaangażowany w te zadanie. - Jak duże to musi być? Przejrzę mapy i poszukam nieuczęszczanych wysepek, tylko opowiedz mi więcej, te zaklęcia brzmią, jakby to mogło być coś niebezpiecznego. - Wolał jednak mieć jakieś informacje o tym, po co to wszystko i nad czym będą pracować. To by mu ułatwiło rozmyślanie, w końcu móglby zrozumieć do czego im jest to potrzebne.