21.06.2026, 21:53 ✶
Na Tobie, w Tobie… co tylko zechcesz – pomyślał ale w porę ugryzł się w język, choć było w Jonathanie coś co sprawiało, że nawet w takim stresie i dyskomforcie był obłędnie, magnetycznie obezwładniający. Anthony nie speszył się, nie poderwał gwałtownie udając, że wcale nic takiego się nie działo. Może i nie powiedział tego co pomyślał, ale zwykle bystre i żywe srebro spojrzenia przeszła mgła odurzenia.
Nie był w stanie przypomnieć sobie kiedy ostatnim razem jechali wspólnie na delegacje.
Podparł się rękoma i dźwignął ku górze by zawisnąć nad zastępcą, opierając się przy tym kolanem o bok eksresowej kanapki, która wieczorem miała stać się łóżkiem jednego z nich. Znajoma poza.
– A teraz bądź grzecznym chłopcem i otwórz szeroko usta – byli w pociągu i on powinien o tym pamiętać. Nawet jeśli zarezerwowali dla siebie - głównie przez wzgląd na Gustawa - wciąż byli w nim członkowie delegacji, osoby nawet jeśli zaufane, to nie takie, które powinny przyłapać ich in flagranti. Jednak nieodparty czar partnera robił swoje, a Shafiqowi zbyt łatwo było dać się porwać dusznej fantazji – …i połknij wszystko do ostatniej kropelki moja urocza istoto – wyszeptał opierając chłód szkła o gorącą wargę, w którą wolałby się wgryźć bezmyślnie w zupełnie inny sposób odciągając Jonathana od defetystycznych myśli.
Nie był w stanie przypomnieć sobie kiedy ostatnim razem jechali wspólnie na delegacje.
Podparł się rękoma i dźwignął ku górze by zawisnąć nad zastępcą, opierając się przy tym kolanem o bok eksresowej kanapki, która wieczorem miała stać się łóżkiem jednego z nich. Znajoma poza.
– A teraz bądź grzecznym chłopcem i otwórz szeroko usta – byli w pociągu i on powinien o tym pamiętać. Nawet jeśli zarezerwowali dla siebie - głównie przez wzgląd na Gustawa - wciąż byli w nim członkowie delegacji, osoby nawet jeśli zaufane, to nie takie, które powinny przyłapać ich in flagranti. Jednak nieodparty czar partnera robił swoje, a Shafiqowi zbyt łatwo było dać się porwać dusznej fantazji – …i połknij wszystko do ostatniej kropelki moja urocza istoto – wyszeptał opierając chłód szkła o gorącą wargę, w którą wolałby się wgryźć bezmyślnie w zupełnie inny sposób odciągając Jonathana od defetystycznych myśli.