- Tak właśnie mi się wydawało, że się trochę przejęzyczyłeś. - Dobrze, że udało im się to wspólnie ustalić. Nie istniała w ogóle taka możliwość, że przyjęłaby zapłatę za tę drobną przysługę. - Przysługa może mi się kiedyś przydać, niekoniecznie za źle zaparkowaną miotłę, ale istnieje szansa, że się do Ciebie odezwę. - Raczej radziła sobie ze swoimi problemami sama, potrafiła to robić, nie chciała jednak go zupełnie zbywać, miała świadomość, że niektórzy lubili mieć chociaż udawaną szansę na rekompensatę. Tak naprawdę nie sądziła, że będzie czegoś od niego potrzebowała, ale niech mu już będzie, jeśli miał się dzięki temu poczuć lepiej - to nie miała problemu z tym, aby powiedzieć to, co chciał usłyszeć, a jak wiadomo Philippa potrafiła naginać prawdę, w końcu ta umiejętność w dużej mierze pomagała jej zarabiać pieniądze.
Słuchała tego, co mówił. Przypadłość Brenny objawiała się w inny sposób, nie miała pojęcia z czego wynikało to, co trapiło ludzi po tych atakach. Być może miało na to wpływ to, co przeżyli tamtej nocy, co widzieli. Każdy miał swoje wspomnienia, pewnie równie traumatyczne, bo to była bardzo ciężka noc, dla wszystkich, wszyscy odczuwali jej skutki.
- Widowiskowy? - Uniosła z ciekawością brew, czekając, aż powie jej nieco więcej na ten temat. To na pewno nie było dla niego wygodne, nigdy nie było wygodne nie panowanie nad swoim ciałem i umysłem. Musiała więc jak najszybciej pomóc mu się pozbyć tych wspomnień, które mogły mieszać mu w głowie. To mogło być dla Erika niebezpieczne, zwłaszcza, że ciągle miał kontakt z ludźmi z racji na zawód, który wykonywał. Jeszcze ktoś by sobie pomyślał, że faktycznie należy do grona tych fanatyków, co było zupełnie bezpodstawne - znała w końcu Longbottomów nie od dzisiaj, wiedziała, że pomagają tym, którzy tego potrzebują, na pewno nie należeli do grona oprawców.
- Nigdy nie wiadomo, kto to usłyszy i jakie wnioski wyciągnie, to niebezpieczne, dobrze, że w końcu do mnie przyszedłeś. - Łatwo było ignorować problem, myśleć, że skoro sam przyszedł to sam odejdzie, ludzkie umysły jednak nie do końca działały w ten sposób.
- Połóż się na kozetce i się odpręż, uspokój umysł, przestań myśleć o czymkolwiek, odpocznij. - Wskazała jeszcze głową miejsce, które miał zająć. Sama zaś ścisnęła w palcach wahadło, które znajdowało się na wisiorku przy jej szyi. Miało jej dzisiaj pomóc dojść mu do siebie.
We wnętrzu gabinetu roznosił się intensywny zapach kadzidła, jakby Philippa czekała na to, aż ktoś potrzebujący pomocy pojawi się w jej gabinecie. - Tak wycisz umysł, a później skup się na wahadle. - Czekała, aż zajmie miejsce, sama póki co nie poruszyła się jeszcze nawet o krok.