Było ciemnawo w solankowej grocie, ale mimo tego dało się dostrzec i wyczuć, że kryjąca się w wodzie maszkara nie była aż taka chętna do atakowania. I cóż z nią w takim razie zrobić? Coś w nim przebierało niecierpliwie nogami, a włoski na karku jeżyły się w zaniepokojeniu, bo nie ważne z której strony na to patrzył, w tym momencie miał przed sobą nieobliczalnego potwora. W którym momencie jego czarnomagiczna natura wygra? Za minutę? Pięć? Dwa dni?
Istota zanurzyła się z łagodnym chlupotem w solankowym basenie, na moment niknąc mu z oczu. Rowle odwrócił się w kierunku drzwi, unosząc koniec różdżki i chcąc je skleić z framugą. Tak, by nie dało się łatwo otworzyć pociągnięciem za klamkę.
// transmutacja ◉◉◉○○ na sklejenie drzwi z framugą
Sukces!
A potem przekierował różdżkę na solankowy basen. Chciał go podrzać. Mocno, do wrzących temperatur, chyba sugerując się konceptem gotowanej żywcem żaby.
// transmutacja ◉◉◉○○ na zagotowanie wody
Sukces!
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast