25.06.2026, 08:22 ✶
– Dlatego nie złożyłam wniosków – przyznała bez oporów, bo wypowiedział na głos to, o czym myślała. – Nie mieliśmy czasu zadbać o zabezpieczenia, i zanim się za to weźmiemy jeszcze chwila minie… więc na razie to miejsce jeszcze w ogóle stoi, ponieważ się nim nie chwalimy.
A gdyby podpięła Fiuu, sytuacja by się zmieniła. Ich nazwisko na wnioskach, urzędnik, wpadający tu, by dokonać podpięcia, szansa na podsłuchanie rozmów. Ostatecznie lepiej było już się do kogoś teleportować, by pogadać. Ale wciąż nie rozwiązywało to podstawowego problemu: komunikacji. Zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach, albo kiedyś ktoś po prostu nie mógł teleportować się po całym kraju jak pojebany.
– To tak jak moje. Ale w takim wypadku… może dasz jedno z nich Millie albo Norze? – zasugerowała Brenna. Normalnie nie pozwoliłaby sobie pewnie na takie uwagi, ale prawda była taka, że musiała myśleć o zasobach i o usprawnianiu działań Zakonu. A każda nitka umożliwiająca szybką komunikację mogła tu wiele ułatwić. – Ewentualnie Dorze, wtedy przy okazji może być punktem przerzutowym pomiędzy nami.
Nie chciała narzucać mu, do kogo miałoby trafić: bo prawda była taka, że każda dodatkowa ścieżka na przekazywanie informacji mogła być przydatna.
– Wow, Tommy, co za entuzjazm – roześmiała się, nim przeszli do biblioteki.
*
Wręczyła Thomasowi swoje zapiski na temat fal, a potem grzebała przez chwilę na półkach. Nie mieli tu oczywiście super wielkich zasobów: raczej normalna biblioteka zamożnej rodziny, uzupełniona częściowo przez nich, bo każdy przyniósł tu trochę swoich rzeczy… a ona cieszyła się z każdej książki, jaką przeniosła tutaj nim spłonęła Warownia i zła była na siebie, że nie zabrała ich więcej. Ostatecznie udało się jej znaleźć dwie książki, w których być może dałoby się coś znaleźć i podsunęła je Thomasowi, bo ostatecznie z nich dwojga to on zdecydowanie lepiej wiedział, co może się przydać. A potem zostawiła go z nimi na trochę w bibliotece: sama zaś znikła w kuchni, by donieść więcej kawy i jeszcze ciasteczka z szafki. Kofeina i cukier, do tak poważnej pracy będą ich potrzebowali.
– Jak idzie? Znalazłeś coś ciekawego? – spytała, gdy z nimi wróciła. W szafce, z której wywalili bogina, mieli trochę materiałów piśmienniczych i notatników, jeśli chciał spróbować pomyśleć nad czymś nowym.
A gdyby podpięła Fiuu, sytuacja by się zmieniła. Ich nazwisko na wnioskach, urzędnik, wpadający tu, by dokonać podpięcia, szansa na podsłuchanie rozmów. Ostatecznie lepiej było już się do kogoś teleportować, by pogadać. Ale wciąż nie rozwiązywało to podstawowego problemu: komunikacji. Zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach, albo kiedyś ktoś po prostu nie mógł teleportować się po całym kraju jak pojebany.
– To tak jak moje. Ale w takim wypadku… może dasz jedno z nich Millie albo Norze? – zasugerowała Brenna. Normalnie nie pozwoliłaby sobie pewnie na takie uwagi, ale prawda była taka, że musiała myśleć o zasobach i o usprawnianiu działań Zakonu. A każda nitka umożliwiająca szybką komunikację mogła tu wiele ułatwić. – Ewentualnie Dorze, wtedy przy okazji może być punktem przerzutowym pomiędzy nami.
Nie chciała narzucać mu, do kogo miałoby trafić: bo prawda była taka, że każda dodatkowa ścieżka na przekazywanie informacji mogła być przydatna.
– Wow, Tommy, co za entuzjazm – roześmiała się, nim przeszli do biblioteki.
*
Wręczyła Thomasowi swoje zapiski na temat fal, a potem grzebała przez chwilę na półkach. Nie mieli tu oczywiście super wielkich zasobów: raczej normalna biblioteka zamożnej rodziny, uzupełniona częściowo przez nich, bo każdy przyniósł tu trochę swoich rzeczy… a ona cieszyła się z każdej książki, jaką przeniosła tutaj nim spłonęła Warownia i zła była na siebie, że nie zabrała ich więcej. Ostatecznie udało się jej znaleźć dwie książki, w których być może dałoby się coś znaleźć i podsunęła je Thomasowi, bo ostatecznie z nich dwojga to on zdecydowanie lepiej wiedział, co może się przydać. A potem zostawiła go z nimi na trochę w bibliotece: sama zaś znikła w kuchni, by donieść więcej kawy i jeszcze ciasteczka z szafki. Kofeina i cukier, do tak poważnej pracy będą ich potrzebowali.
– Jak idzie? Znalazłeś coś ciekawego? – spytała, gdy z nimi wróciła. W szafce, z której wywalili bogina, mieli trochę materiałów piśmienniczych i notatników, jeśli chciał spróbować pomyśleć nad czymś nowym.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.