27.06.2026, 22:07 ✶
Henryk
– Pff, jesteśmy siostrami! Jak możesz myśleć, że nie znamy możliwości jej bestii! – prychnęła w stronę Henryka Nala, a zaraz po tym Atsa podjęła: – Przecież nie robi tego celowo, ta Ōgama była przed wiekami duchem opiekuńczym wulkanicznego jeziora, nim Nanban-jin skazili ją…
– Dość! To nie wykład z historii, czy natury naszego schorzenia. Seo-yeon czeka! – dokończyła zdecydowanie czarnoskóra kobieta, gdy do całej trójki dotarło, że Marco w zakłopotaniu szarpie za klamkę drzwi prowadzących do podziemnej groty z basenem.
– Henry, to… to nie miało… nie mówiłeś, że zostawiliście drzwi otwarte? – Włoch zapytał piskliwie, a szybkie oględziny wejścia przeprowadzone przez pozostałych wskazały na to, że ruchome dotąd ich skrzydło zostało na całej linii sklejone z framugą.
Leviathan
Moc przepływała przez jego dłonie wzmacniana wibrującą energią różdżką. Klon przyjmował z ekscytacją wyzwanie narzucone wolą Rowle'a: objęcia myślą całego podziemnego basenu, transmutacją, która choć nie przynosiła płomieni, tak wciąż wzmagała temperaturę, przynosząc światu pożogę, tym razem w wodnym wykonaniu.
Magia zabulgotała żółtawą powierzchnią solanki "doprawionej" śluzem przerośniętej ropuchy. Wyzwanie, które sobie postawił, rozżarzyło na moment roświetlające przestrzeń groty kryształy przepływem mocy obejmującej cały zbiornik. Ułamek sekundy później wszystko jednak zniknęło za kotłującą się żółtą parą, gwałtownie wypełniającą przestrzeń duszącą, żrącą mgłą.
Rowle momentalnie stracił z pola widzenia maledictusa, ale też stracił z widzenia cokolwiek, czując gorąc otaczającego go toksycznego powietrza wgryzający się w każdy cal powierzchni jego istnienia. Oddychanie było drastycznie utrudnione. Para była absolutnie wszędzie powodując narastające bolesne pieczenie w oczach, nosie i gardle czarodzieja.
Leviathan z racji trudnych warunków, masz możliwość wykonania tylko jednego rzutu w trakcie swojego posta