28.06.2026, 15:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.10.2026, 11:37 przez Millie Moody.)
Przełknęła ślinę. Głośno. Dobitnie. Bo sama nie bała się niczego. Ale bała się o ludzi, którzy byli jej bliscy, a Morpheus zaliczał się do tych osób. I jak bardzo nie dostrzegała własnego szalonego tańca ku upadkowi, tak - jak przystało na szewca bez butów - mogła całkiem nieźle zlokalizować podobnego sobie szaleńca.
Chociaż widzieć kogoś takiego nie do końca oznaczało "wiedzieć jak mu pomóc".
– Słuchaj, dam Ci namiar na swojego terapeutę, albo pójdziesz z parką Trelawney'ów do Szeptuchy. Ewentualnie odpalę Ci jeden ze swoich eliksirów na relaksacje spiętej dupy, dzięki którym widzę nieco mniej niż więcej. – Mówiła lekko, chociaż jej chwyt, bardzo… bardzo rozpaczliwy w swoim wymiarze – zdradzał o wiele, o wiele więcej emocji. – Jak koniecznie chcesz, to mogę przynieść kubeł czarnej farby i Ci to kurwa zwizualizować na posadzce. Performance tylko dla Ciebie stary zgredzie. – Prychnęła – Dać Ci kontakt do swojego dupka od głowy? Wyciął mi kilka wspomnień ze Spalonej Nocy i przestałam rzygać pierdoloną voldemordzką propagandą. Polecam. 10/10. – paplała sobie dalej a on połowę wypuszczał przez uszy, bo oczu miał wiele, ale uwagi niekoniecznie. Zbyt wiele spraw. Zbyt wiele myśli. Zbyt wiele słów.
Spotkanie przebiegło mimo wszystko płynnie, a zakończyło się wspólnym wróżeniem podlanym bynajmniej nie eliksirem na sen.
Chociaż widzieć kogoś takiego nie do końca oznaczało "wiedzieć jak mu pomóc".
– Słuchaj, dam Ci namiar na swojego terapeutę, albo pójdziesz z parką Trelawney'ów do Szeptuchy. Ewentualnie odpalę Ci jeden ze swoich eliksirów na relaksacje spiętej dupy, dzięki którym widzę nieco mniej niż więcej. – Mówiła lekko, chociaż jej chwyt, bardzo… bardzo rozpaczliwy w swoim wymiarze – zdradzał o wiele, o wiele więcej emocji. – Jak koniecznie chcesz, to mogę przynieść kubeł czarnej farby i Ci to kurwa zwizualizować na posadzce. Performance tylko dla Ciebie stary zgredzie. – Prychnęła – Dać Ci kontakt do swojego dupka od głowy? Wyciął mi kilka wspomnień ze Spalonej Nocy i przestałam rzygać pierdoloną voldemordzką propagandą. Polecam. 10/10. – paplała sobie dalej a on połowę wypuszczał przez uszy, bo oczu miał wiele, ale uwagi niekoniecznie. Zbyt wiele spraw. Zbyt wiele myśli. Zbyt wiele słów.
Spotkanie przebiegło mimo wszystko płynnie, a zakończyło się wspólnym wróżeniem podlanym bynajmniej nie eliksirem na sen.
Koniec sesji