• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[07.1956] Respect existence or expect resistance

[07.1956] Respect existence or expect resistance
pies wojny
i get mean when i'm nervous
just like a bad dog
wiek
31
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
bandzior
Krótko przystrzyżony szatyn, o gęstych brwiach i dłuższych bokobrodach. Bez zarostu za to niedokładnie ogolony, jakby od tępej brzytwy. W rozciągniętym swetrze w dodatku podziurawionym. Sprawia wrażenie bezdomnego, jednak dobrze zbudowanego, wysokiego[187] i o pełnym, bielutkim uzębieniu. Niesie za sobą nieprzyjemną woń wilgoci i zmokłego kundla. Zielone oczy ze smutnym spojrzeniem, zwykle wbitym gdzieś pod nogi.

Maddox Greyback
#9
28.06.2026, 23:48  ✶  

Dopiero po chwili dotarło do niego, że najwyraźniej odebrała jego słowa zupełnie inaczej, niż zamierzał. Zamiast rozładować napięcie, jeszcze bardziej je zaostrzył. Nie chciał umniejszać jej strachowi ani wyśmiewać troski, którą go obdarowała. Po prostu próbował zrobić to, czego sam nauczył się na Ścieżkach. Obrócić wszystko w żart. Udawać przez chwilę, że nic wielkiego się nie wydarzyło. Że kilka rozcięć, podwójna przemiana i bójka z rozwścieczonym wilkołakiem to tylko kolejny kiepski wieczór na Nokturnie. Nonszalancja była wygodniejsza od szczerości. Łatwiej było zaśmiać się z własnej krwi, niż przyznać, że jeszcze przed chwilą sam bał się bardziej, niż chciałby kiedykolwiek komukolwiek pokazać. Chciał odwrócić jej uwagę od tego strachu, rozluźnić atmosferę choćby odrobinę. Najwyraźniej wyszło mu to równie kiepsko, jak cała reszta dzisiejszego wieczoru. Maddox syknął cicho, kiedy popchnęła go z powrotem na bruk, ale bardziej z zaskoczenia niż bólu. - Ej noo… Co jest z tobą nie tak? W jego głosie nie było pretensji. Prędzej rozbawienie zmieszane z niedowierzaniem. Jeszcze przed chwilą próbowała ratować mu życie, a teraz sama jakby chciała dołożyć mu kolejną porcję siniaków. W jej oczach miało to swój osobliwy urok. Zaraz potem opadł na plecy, a z jego ust wyrwało się krótkie parsknięcie, które natychmiast przerodziło się w kaszel. Żebra zaprotestowały boleśnie. No tak. Chyba faktycznie dostał mocniej, niż początkowo sądził. Odetchnął ciężko i pokręcił głową z cieniem rozbawienia. Szkoda. Papieros byłby całkiem elegancką kropką nad i całego wyrazu tego zamieszania. Chociaż całość powinna brzmieć bardziej I chuj z wami.

Leżał obok niej wpatrzony w ciemniejące niebo nad Nokturnem. Dziwnie było tak po prostu leżeć na zimnej wylewce pośrodku podwóża. Nawet dla niego była to nowość. Na Ścieżkach spędził dopiero kilka tygodni, ale zdążył już zrozumieć, że najpewniej zostanie tu na znacznie dłużej. Jeszcze niedawno dzielił pokój z rodzeństwem i żył złudzeniem, że jego świat będzie wyglądał właśnie tak. Potem Asena uciekła. Wcześniej zrobiła to matka. Fenris nie zamierzał pozwolić, by historia nie powtórzyła się po raz trzeci. Maddox nie wrócił więc do Hogwartu. Został na Ścieżkach, gdzie każdy kolejny dzień miał zrobić z niego żołnierza, wierniejszego sprawie niż własnym myślom. Ojciec nie mógł pozwolić, żeby kolejna inwestycja wymknęła mu się z rąk. Odwrócił głowę w stronę Helloise i uśmiechnął się blado, mimo że spuchnięta warga natychmiast zaprotestowała. - Dzięki - powiedział cicho. - Ale naprawdę nie ma się czym przejmować. Na moment zawiesił wzrok gdzieś między nią a ciemnymi oknami pustostanów. - Ojciec się na tym zna. Na samą myśl o powrocie do Fenrisa wiedział, że nie będzie to łatwa rozmowa. Ojciec z pewnością nie odpuści mu tej porażki. Fenris nie należał do ludzi, którzy poklepywali po ramieniu za dobre intencje. Liczył się wyłącznie rezultat. Na jego szczęście był najlepszym alchemikiem na Ścieżkach i poskładał już niejedną hybrydę do kupy.

Na pytanie Helloise zawiesił się na dłuższą chwilę. Przez ułamek sekundy był przekonany, że pyta o coś zupełnie innego. Ty zawsze taki byłeś? Zabolało go to bardziej, niż chciałby przyznać. Przez głowę przemknęła mu nieprzyjemna myśl, że miała na myśli jego wcześniejsze zachowanie. Czy zawsze był takim tchórzem? Takim człowiekiem, który najpierw odwraca wzrok, a dopiero później znajduje w sobie odwagę? Poczuł, jak żołądek ściska się nieprzyjemnie na samą możliwość usłyszenia takiego pytania. Dopiero po chwili zrozumiał, że chodziło o wilkołactwo. Odetchnął niemal niezauważalnie. To pytanie było cięższe, a jednocześnie łatwiejsze do uniesienia. Było też czymś, czego wcale się po niej nie spodziewał. Po całym zajściu, po jej opryskliwości i złości, sądził raczej, że nie będzie chciała wiedzieć o nim nic więcej. Tymczasem nie pytała o bójkę ani o jego głupotę. Pytała o niego. Jakby naprawdę chciała zrozumieć, skąd się wziął i dlaczego wyglądało to wszystko właśnie tak, a nie inaczej. - Bo nikt miał nie wiedzieć. Odpowiedział spokojnie, jakby mówił o czymś oczywistym. W jego świecie właśnie takie to było. Fenris od początku pilnował, żeby sprawa pozostała w rodzinie. Jego plan był zbyt ambitny, by dobrowolnie oddać choćby ułamek kontroli nad własną gromadą Ministerstwu. Rejestr wilkołaków nie był dla takich jak oni żadną pomocą. Był listą nazwisk, po którą można było sięgnąć zawsze wtedy, gdy należało kogoś skontrolować, przesłuchać albo znaleźć winnego. Mało który wilkołak chciał dobrowolnie się na niej znaleźć. Nie niosła ze sobą bezpieczeństwa ani leczenia. Niosła za to piętno, nieufność i świadomość, że od tej chwili każdy urzędnik może zainteresować się twoim życiem bardziej, niż ty sam byś sobie tego życzył.

Przez moment jeszcze się wahał. Nie z powodu wstydu. Po prostu przez lata przyzwyczaił się, że o takich rzeczach się nie mówi. Skoro jednak już wiedziała, skoro i tak zobaczyła więcej, niż powiniena kiedykolwiek pokazać komukolwiek, nie było sensu dalej tego ukrywać. - Taki się urodziłem. Powiedział to zwyczajnie, bez cienia dramatyzmu. Jakby informował ją o kolorze swoich oczu albo o tym, że nie lubi dyniowego soku. - I każda z tych łysych pał też jest taka. Dlatego trzymamy się razem. Chłopaków nie było już nawet słychać. Każdy obrał inną uliczkę, inny zaułek, jakby chciał jak najszybciej zapomnieć o tym, co właśnie zobaczył. Niezależnie od tego, którędy pójdą, prędzej czy później wszyscy skończą w tym samym miejscu. W wilgotnym smrodzie Podziemnych Ścieżek, gdzie czekały na nich wspólne legowiska, wspólny głód. Każdy z nich swój dzień zaczynał i kończył w kanale.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (5101), Maddox Greyback (5430)




Wiadomości w tym wątku
[07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 31.05.2026, 17:13
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 02.06.2026, 21:18
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 04.06.2026, 20:35
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 04.06.2026, 22:58
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 07.06.2026, 17:01
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 09.06.2026, 15:34
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 21.06.2026, 14:21
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 21.06.2026, 20:03
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 28.06.2026, 23:48
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 01.07.2026, 13:25
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 05.07.2026, 23:04
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 07.07.2026, 20:40
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Maddox Greyback - 11.07.2026, 20:08
RE: [07.1956] Respect existence or expect resistance - przez Helloise Rowle - 12.07.2026, 11:11

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa