• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami

[22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
zielarka, twórczyni eliksirów i sztuki w drewnie
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suszonych ziół i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#20
29.06.2026, 00:35  ✶  
Helloise nie urodziła się w klatce. Nie urodziła się zakuta w kajdany ani skrępowana niewidzialną siecią. Nie uznawała siebie za więźnia rodziny. W dzieciństwie kary nie nauczyły jej widzieć przed nosem krat, które by wyrastały w lęku przed złamaniem zasady. Nauczyły tylko ceny, jaką będzie musiała za nieposłuszeństwo zapłacić. Każde przekroczenie miało przybitą stawkę: gradem spadało na Helloise niezadowolenie rodziców, znosiła kolejne dyscypliny, jedne za drugimi zamykały się przed nią drzwi. Po popełnieniu błędu, pożerała wstyd, jaki jej rodzina podała do przełknięcia. Po wypowiadaniu na głos nieprawomyślnych opinii, przyjmowała zasądzoną ilość karcących spojrzeń.
Nie myślała o sobie jako o zniewolonej. Wymieniała robienie rzeczy po swojemu za odpowiednie konsekwencje. Dom nie był jej klatką, a punktem orientacyjnym, wokół którego krążyła. Helloise bywała z domem, bywała obok niego, bywała wbrew niemu. Oddalała się, zbliżała, a pewnego dnia zupełnie wyrwała się Rowle’om z rąk, żeby posmakować tego innego świata, gdzie rzekomo ograniczeń było mniej. Wbiegła w nieznane z pędem nastoletniej ekscytacji, a potem ujrzała mnożące się przed nią przeszkody. Gdy wytraciła początkowy entuzjazm i się obróciła, aby spojrzeć za siebie, nie było nikogo. Pierwszy raz w życiu nie widziała domu. Czy to tak czują się osierocone dzieci? — myślała, uciekłszy od swojego życia.
Zawróciła. Nauczyła się wtedy, ile kosztuje bunt totalny. Bunt wymagał siły. Helloise nie wymagała już dziś buntu. Ustaliła dla siebie komfortowe warunki, a dom znów był jej stabilnym punktem orientacyjnym — z domem, obok domu, wbrew domowi.
Przewaga płynąca z przywileju nazwiska polegała na tym, że dopóki nie spaliła mostów, mogła w ramach kaprysu z dnia na dzień zmienić swoje życie. Mogła zawrócić, otworzyć drzwi, które się pozamykały, spróbować innej ze ścieżek. Nie zapracowała na naukę, którą otrzymała od ciotki na prośbę matki; nie zapracowała na chatę, którą po niej odziedziczyła.
Helloise pijała zioła z wyszczerbionego kubka, mimo że znała smak najlepszych win. Żyła jak żyła, bo takie było jej życzenie. Widziała dla siebie alternatywy i wierzyła, że w razie potrzeby mogłaby łatwo po nie sięgnąć.
Wszyscy zasiadający przy tym stole urodzili się szczęśliwie. Całe ich życia rozpoczęły się w przywileju z boskiego nadania. Z łaski Bogini ich udziałem była czysta krew, magia i walijskie włości dzielone ze smokami czy święty gaj w Dolinie.
Czasem kolejność tych łask pojmowano odwrotnie. Helloise roześmiała się szczerym, dobrodusznym rozbawieniem, gdy Mona zapytała przy stole o samopoczucie, a członkowie rodziny jeden przez drugiego jęli wymieniać, które to włości ocalały od ognia. Pierwszy raz od początku kolacji Helloise wyraziła coś więcej niż niemrawe zadowolenie.
— Jak widzisz, moja kochana, wszyscy są w doskonałych nastrojach, skoro myślą tylko o liczeniu nietkniętych działek. Grube skóry. — Uśmiechnęła się do Mony porozumiewawczo, jakby odbyła się między nimi dwoma rozmowa w obcym dla reszty języku. Może pozostali pominęli pytanie o uczucia przez nieuwagę, a może nikt tu nie chciał na to pytanie odpowiadać. — Ta noc to było wiele. Mam nadzieję, że nie wraca do ciebie za często, skoro i ty, i twoi goście mieliście gdzie się schronić. Wychodziłaś?
Sposób, w jaki rozwijał się temat sabatów, początkowo przyniósł Helloise satysfakcję. Przyjemnością było słuchać Heleny, gdy mówiła o swoich wrażeniach i skojarzeniach z Imbolc. Z uwagą też czarownica przyjęła wspomnienie Mony o Dniu Pamięci.
— Masz jeszcze swoje szkolne książki, żeby to odszukać? Sądzę, że wiem, o czym mówisz, ale ach, gdzie ja bym pamiętała tytuły i autorów obrazów — zwróciła się do Heleny. Zerknęła przelotnie na Seisylla, jakby liczyła, że ten odezwie się i zastąpi książkę. Brat był jej inspiracją; przy nim często podręczniki do historii okazywały się zbędne. Wystarczyło, że jej opowiadał. — Dzień Pamięci… — Tu jej uwaga przeniosła się ku Monie. — Przeżywanie smutku jest nieodłączną częścią ludzkiego doświadczenia. A Dzień Pamięci to i duma, i umocnienie poczucia tożsamości. I ciekawość. Co roku można z pamięci starszych powyciągać nowe historie rodzinne, jeśli tylko im zadasz odpowiednie pytania. To nasze zadanie: zadawać im odpowiednie pytania. — Nie tylko żywym. Helloise pół życia spędziła, zadając pytania dawno zmarłym przodkom drzemiącym w Kniei. Doskonale wiedziała, jak eksplorować skarbnicę generacyjnej wiedzy pozaszywanej w duszach drzew pradziadów. Umysły tych kilku najstarszych ciotek i wujów zasiadających z nimi także tego dnia przy stole były podobnymi archiwami rodowych anegdot i mądrości czekających jedynie na to właściwe pytanie, które je powyciąga na wierzch.
Wtem wśród rozmów świątecznych, które popłynęły tak gładko, pojawił się zgrzyt. Cynthia wprowadziła dysharmonię, która wybiła Helloise z rytmu. Spojrzenie kobiety, krążące do tej pory swobodnie między rozmówcami, spoczęło na Flintównie.
— Naiwna magia — posmakowała z rozmysłem na języku tego zbitka słów, jakby pierwszy raz miała z nim do czynienia i niezwykle ją zadziwił. — Mówisz o świętowaniu w bardzo smutny sposób — zauważyła, szukając dla swojego głosu miękkości, lecz nie każdy ton trafiał tam, gdzie powinien, zdradzając zaczątki niezadowolenia czarownicy. — Obyś, tak jak mówisz, znalazła swój sposób na pełne przeżywanie sabatów. Sabaty nie powstały wyłącznie dla dziecięcej uciechy. Ustanowiono je, aby czcić cykl roku. To czas, żeby zwrócić szczególną uwagę na swoją relację z bogami, którym je zawdzięczamy, a przez to również relację z Naturą i z ludźmi. Pięknie mówiła przed chwilą Helena o tym, jak w sobie można przeżyć sabat. — Skinęła z uznaniem głową bratanicy. — Łatwo to stracić z oczu, spędzając wiele czasu w Ministerstwie. Ludzie tam, odcięci od natury, są wyjątkowo narażeni na mugolskie mody. — Helloise nie wyobrażała sobie, aby zobojętnienie wobec świąt powiązanych z cyklami przyrody mogło mieć inne źródło niż zatruwające umysły ignoranckie idee przyniesione ze świata mugoli. — Im zależy, żeby nas oddalić od świętości i wypłaszczyć nasze tradycje. Pozbawić rzeczy znaczeń. Sprowadzić nas do swojego poziomu. Warto zdawać sobie z tego sprawę i nie ulegać im — zakończyła wymownie ostrzeżenie.


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (1870), Gareth Rowle (1084), Helena Rowle (1773), Helloise Rowle (2737), Leviathan Rowle (1182), Mona Rowle (1468), Seisyll Rowle (1103)




Wiadomości w tym wątku
[22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helloise Rowle - 24.03.2026, 18:32
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helloise Rowle - 24.03.2026, 18:33
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Mona Rowle - 24.03.2026, 22:14
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Leviathan Rowle - 29.03.2026, 06:07
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helena Rowle - 30.03.2026, 20:25
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Seisyll Rowle - 01.04.2026, 11:44
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Cynthia Flint - 07.04.2026, 18:28
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helloise Rowle - 07.04.2026, 22:26
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Mona Rowle - 18.04.2026, 21:46
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Leviathan Rowle - 25.04.2026, 20:39
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helena Rowle - 08.05.2026, 20:58
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Seisyll Rowle - 08.05.2026, 23:29
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Cynthia Flint - 11.05.2026, 21:36
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helloise Rowle - 15.05.2026, 12:41
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Mona Rowle - 17.05.2026, 15:04
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Leviathan Rowle - 25.05.2026, 04:30
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helena Rowle - 08.06.2026, 18:39
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Seisyll Rowle - 09.06.2026, 06:23
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Cynthia Flint - 16.06.2026, 20:37
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helloise Rowle - 29.06.2026, 00:35
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Mona Rowle - 21.07.2026, 18:21
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Leviathan Rowle - 29.07.2026, 00:54
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Gareth Rowle - 08.08.2026, 22:24
RE: [22/09/72, Mabon w domu Rowle] Dawno, dawno temu za smoczymi górami - przez Helena Rowle - 04.09.2026, 18:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa