02.07.2026, 12:02 ✶
Lecz biedny jestem: me skarby – w marzeniach,
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy;
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.
Kate chyba rzadko myślała o służeniu innym: została rzemieślniczką, bo jej fascynację budziły amulety i matczyna biżuteria, podzwaniające na nadgarstkach, kostkach i szyi matki. Nie pamiętała jej dobrze, ale nawet po tylu latach w jej uszach rozbrzmiewały dźwięki, jakie te wydawały, gdy matka tańczyła w szkockim domu, lata, lata temu, i migał w oczach błysk spinki, która pochwyciła światło świec. Grzebała w jej szkatułach, głaskając gładkie, drewniane powierzchnie amuletów, obracała w palcach kolorowe kolczyki i misterne bransolety, gdy to było wszystko, co po niej odziedziczyła, i chciała tego więcej, coraz więcej. Chciała tworzyć piękne przedmioty, chciała napełniać je magią, chciała, by były niepowtarzalne i przyciągały spojrzenia. Niektórzy tworzyli dla pieniędzy, inni z myślą o innych ludziach i tym, co dobrego mogą zrobić. Kate tworzyła dla samego tworzenia: dla tej satysfakcji, gdy spod jej dłoni wychodził doskonały przedmiot i dla ekscytacji, gdy zdawała sobie sprawę, że zdołała coś ulepszyć.
Teraz chciała wiedzieć, co uda się im stworzyć tutaj. I chciała uwolnić wróżki, bo inaczej to byłaby swego rodzaju porażka. Zadowolenie z wyrzeźbionych kształtów, radości z tej pracy, nadzieja na ich uwolnienie, miłość do samego rzemiosła: to teraz musiała przelać w wyczytywany wiersz, by dokończyć ich dzieła.
Kącik ust drgnął jej lekko, gdy Samuel poprosił, by nie przestawała. Nie mogła mu odpowiedzieć, bo nie miała zamiaru przerywać: pełna wiary w to, że uda się osiągnąć cel.
Gdybym miał niebios haftowane szaty,
Złotym i srebrnym przetykane światłem,
Błękitne, ciemne, przydymione szaty
Nocy i światła, i półświatła,
Rozpostarłbym je pod twoje stopy.
Czy się jej zdało, czy coś drgnęło im pod stopami? Czy powietrze zdawało się w jakiś dziwny poruszać, a sam las ucichł, jakby i on wsłuchiwał się w wiersze i tkaną magię? Kate nie ośmieliła się oderwać jednak oczu od tekstu, by się przekonać, czy wróżki faktycznie mają teraz szansę wydostać się spod ziemi, skupiona na dalszym odczytywaniu poezji.
Lecz jestem biedny, mam tylko sny,
Moje sny ścielę pod twoje stopy,
Stąpaj więc lekko, bo stąpasz po snach.
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy;
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.
Kate chyba rzadko myślała o służeniu innym: została rzemieślniczką, bo jej fascynację budziły amulety i matczyna biżuteria, podzwaniające na nadgarstkach, kostkach i szyi matki. Nie pamiętała jej dobrze, ale nawet po tylu latach w jej uszach rozbrzmiewały dźwięki, jakie te wydawały, gdy matka tańczyła w szkockim domu, lata, lata temu, i migał w oczach błysk spinki, która pochwyciła światło świec. Grzebała w jej szkatułach, głaskając gładkie, drewniane powierzchnie amuletów, obracała w palcach kolorowe kolczyki i misterne bransolety, gdy to było wszystko, co po niej odziedziczyła, i chciała tego więcej, coraz więcej. Chciała tworzyć piękne przedmioty, chciała napełniać je magią, chciała, by były niepowtarzalne i przyciągały spojrzenia. Niektórzy tworzyli dla pieniędzy, inni z myślą o innych ludziach i tym, co dobrego mogą zrobić. Kate tworzyła dla samego tworzenia: dla tej satysfakcji, gdy spod jej dłoni wychodził doskonały przedmiot i dla ekscytacji, gdy zdawała sobie sprawę, że zdołała coś ulepszyć.
Teraz chciała wiedzieć, co uda się im stworzyć tutaj. I chciała uwolnić wróżki, bo inaczej to byłaby swego rodzaju porażka. Zadowolenie z wyrzeźbionych kształtów, radości z tej pracy, nadzieja na ich uwolnienie, miłość do samego rzemiosła: to teraz musiała przelać w wyczytywany wiersz, by dokończyć ich dzieła.
Kącik ust drgnął jej lekko, gdy Samuel poprosił, by nie przestawała. Nie mogła mu odpowiedzieć, bo nie miała zamiaru przerywać: pełna wiary w to, że uda się osiągnąć cel.
Gdybym miał niebios haftowane szaty,
Złotym i srebrnym przetykane światłem,
Błękitne, ciemne, przydymione szaty
Nocy i światła, i półświatła,
Rozpostarłbym je pod twoje stopy.
Czy się jej zdało, czy coś drgnęło im pod stopami? Czy powietrze zdawało się w jakiś dziwny poruszać, a sam las ucichł, jakby i on wsłuchiwał się w wiersze i tkaną magię? Kate nie ośmieliła się oderwać jednak oczu od tekstu, by się przekonać, czy wróżki faktycznie mają teraz szansę wydostać się spod ziemi, skupiona na dalszym odczytywaniu poezji.
Lecz jestem biedny, mam tylko sny,
Moje sny ścielę pod twoje stopy,
Stąpaj więc lekko, bo stąpasz po snach.