• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja Horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)

[10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange)
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#2
03.07.2026, 09:46  ✶  
Wrzesień 1972 przyniósł brytyjskiemu światu czarodziejów aurę narastającego niepokoju, ale w prywatnych komnatach Rodolphusa Lestrange czas zdawał się nie mieć wpływu na żelazne zasady elegancji. Mężczyzna stał przed wysokim, kryształowym zwierciadłem, z absolutnym spokojem dopracowując każdy szczegół swojego wizerunku. Jego strój był manifestacją statusu, czystej krwi i chłodnej dyscypliny. Biała, nieskazitelnie wyprasowana koszula z egipskiej bawełny idealnie przylegała do ciała, a jej kołnierzyk opinał szyję z surową precyzją. Na nią narzucił doskonale skrojoną, czarną marynarkę – głęboka, matowa czerń materiału optycznie, acz odrobinę poszerzała jego ramiona. Do tego dobrał dopasowane, czarne spodnie wizytowe w kant, które opadały miękko na lśniące, eleganckie buty ze skóry najwyższej jakości. Całość spinał skórzany, dyskretny pasek ze srebrną, prostą klamrą, a na jego nadgarstku spoczywał ciężki, rodowy zegarek o tarczy z ciemnego onyksu. Rodolphus wyglądał tak zawsze. Niezależnie od okazji, pory dnia czy nastroju, jego ubiór pozostawał niezmienną, niemal architektoniczną konstrukcją – perfekcyjną, surową i pozbawioną jakichkolwiek ekstrawaganckich ustępstw na rzecz mugolskiej mody lat siedemdziesiątych. Był to pancerz człowieka, który nie musiał niczego udowadniać, bo samo jego nazwisko budziło respekt. Gdy poprawił mankiety i odwrócił się od lustra, poruszeniu powietrza towarzyszyła smugowa aura jego zapachu. Rodolphus pachniał drogą, tradycyjną wodą kolońską, która była robiona na zamówienie przez mistrzów perfumiarstwa z Ulicy Pokątnej. Była to kompozycja uderzająco świeża i rześka, w której nuty lodowatej mięty i cierpkich cytrusów mieszały się z czymś znacznie głębszym, niemal magnetycznym. W tle pobrzmiewały tajemnicze, surowe akordy wilgotnego mchu, cedru i dymnego tytoniu, które sprawiały, że ten na pozór czysty zapach zyskiwał mroczny, intrygujący podtekst. Był to aromat władzy i dystansu – idealnie pasujący do młodego czarodzieja, w którego oczach już wtedy czaił się chłód.

Gdy Astoria zatrzymała spojrzenie na jego twarzy, Rodolphus nie drgnął nawet o milimetr. Siedział wyprostowany, idealnie wpisując się swoją nienaganną, czarną marynarką w elegancki, stłumiony blichtr restauracji. W odpowiedzi na jej przelotne, badawcze spojrzenie uniósł jedynie nieznacznie kącik ust – gest tak dyskretny, że niemal niezauważalny dla trajkoczącej obok pani Alderley. W jego ciemnych oczach nie było jednak irytacji. Zamiast tego malował się w nich pewny, podszyty lekkim rozbawieniem spokój człowieka, który doskonale kontrolował sytuację. Znał zasady tej gry. Lawina wdzięczności, którą seniorka na nich wylewała, dla kogoś o statusie Lestrange'a mogła wydawać się wręcz egzotyczna, ale Rodolphus przyjmował ją z absolutną, rodową godnością. Kiedy Astoria usiadła, a wokół nich rozszedł się świeży, rześki zapach jego wody kolońskiej, mężczyzna niespiesznie ujął w palce kryształowy kieliszek z winem.
– Droga pani Alderley – odezwał się w końcu, a jego niski, głęboki głos bez trudu przeciął pełne emocji słowa starszej kobiety, wprowadzając do rozmowy nutę spokoju, która była niczym ten ocean przed burzą. – Zapewniam panią, że ani dla panny Avery, ani dla mnie, wczorajsza pomoc nie stanowiła najmniejszego kłopotu.
Przeniósł wzrok bezpośrednio na Astorię. Spojrzał na nią uważnie, jakby bez słów chciał ocenić, jak dziewczyna radzi sobie z tak jawnym pokazem emocji, który przecież w czystokrwistych domach rzadko bywał mile widziany. Dostrzegł jej ciepły, nieco nieśmiały uśmiech i tę drobną, urokliwą niezręczność, która tak bardzo odróżniała ją od wyrachowanych debiutantek z salonów.
– Poza tym… – dodał, a w jego głosie znów zatliła się ta tajemnicza, niemal magnetyczna nuta, gdy lekko skinął głową w stronę Astorii. – Trudno o lepsze zwieńczenie tak pracowitego tygodnia niż kolacja w tak wybornym towarzystwie. Prawda, Astorio?
Upił mały łyk trunku, nie spuszczając z niej oczu. W zasadzie to umoczył ledwo usta, nie chcąc urazić kobiety, mimo że każdy wiedział, że od alkoholu stronił. Choć ich wspólna obecność przy jednym stole wciąż mogła wydawać się nowością, to sposób, w jaki Rodolphus naturalnie skrócił dystans, używając jej imienia, jasno pokazywał, że rytm ostatnich dni zaczął działać w obie strony. Lestrange nie zamierzał uciekać przed tą nową rzeczywistością – wręcz przeciwnie, wydawał się nią nadzwyczajnie zaintrygowany. I jakby… Zadowolony?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1637), Pan Losu (65), Rodolphus Lestrange (1677)




Wiadomości w tym wątku
[10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Astoria Avery - 02.07.2026, 00:40
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Rodolphus Lestrange - 03.07.2026, 09:46
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Astoria Avery - 04.07.2026, 02:25
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Rodolphus Lestrange - 13.07.2026, 16:22
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Astoria Avery - 13.07.2026, 23:03
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Pan Losu - 13.07.2026, 23:03
RE: [10.10.1972] Not quite blind date (Astoria Avery, Rodolphus Lestrange) - przez Rodolphus Lestrange - 15.07.2026, 09:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa