05.07.2026, 15:52 ✶
Mona przyjęła chusteczkę z skinieniem głowy, jednakże przez chwilę zawahała się zanim przycisnęła ją do ust. Stłumiła kolejny napad kaszlu. Odsunęła wilgotną od potu grzywkę z czoła drżącymi palcami lewej dłoni.
— Nie jest ze mną aż tak źle. Woda byłaby… tak, dziękuję — odparła.
Gdy jednak Basilius rozpoczął swój wywód na temat bursztynu i czasopisma, na twarzy Mony pojawił się wyraz zakłopotania. Spojrzała na kamień jakby to od niego oczekiwała rady. Czy należało wyprowadzić Prewetta z błędu? Czy też rozsądniej było pozwolić mu trwać w jego przekonaniu? Ostatecznie westchnęła cicho, odchyliła się nieco w fotelu i uniosła bursztyn ku światłu.
— Basilu… ja nie żartowałam. Jestem całkowicie poważna. Spójrz — następnie wyjaśniła: — To napar z babki lancetowatej i prawoślaz. Moja ciotka przysłała mi przepis. Podejrzewam, że pomaga rozrzedzić wydzielinę i łagodzi podrażnienia. Sama nie wymyśliłam receptury. Gotowałam zgodnie z jej instrukcjami — trudno byłoby posądzić ją o choćby cień przesady. Od dawna uważała podobne sposoby za coś równie oczywistego jak filiżankę gorącej herbaty podaną choremu. Oczywiście, panna Rowle mogła przyjąć do wiadomości, że uzdrowiciel spojrzy na sprawę bardziej sceptycznym okiem, jednakże nie potrafiła uwierzyć, aby w naparze z babki i prawoślazu mogłoby kryć się cokolwiek szkodliwego. Jeśli nawet nie miał przynieść oczekiwanej poprawy, z pewnością nie mógł wyrządzić większej krzywdy niż sama choroba!
— Oczywiście — zgodziła się na zaproponowany porządek. Była to jednak jedynie starannie podtrzymywana fasada. W rzeczywistości serce uderzyło w jej piersi gwałtowniej, gdy tylko padła wzmianka o badaniu ramienia.
Basil zobaczy bliznę. Nie wymyślaj problemów, których jeszcze nie ma, zganiła się w duchu. Poczekaj, aż naprawdę wydarzy się coś, czego warto się obawiać.
— Twój brat jest najcudowniejszym mężczyzną na świecie. Dziwota, że jeszcze nie znalazł sobie kogoś lepszego — powiedziała wdzięczna za możliwość uchwycenia się łatwiejszego tematu. — A coś się stało?
— Nie jest ze mną aż tak źle. Woda byłaby… tak, dziękuję — odparła.
Gdy jednak Basilius rozpoczął swój wywód na temat bursztynu i czasopisma, na twarzy Mony pojawił się wyraz zakłopotania. Spojrzała na kamień jakby to od niego oczekiwała rady. Czy należało wyprowadzić Prewetta z błędu? Czy też rozsądniej było pozwolić mu trwać w jego przekonaniu? Ostatecznie westchnęła cicho, odchyliła się nieco w fotelu i uniosła bursztyn ku światłu.
— Basilu… ja nie żartowałam. Jestem całkowicie poważna. Spójrz — następnie wyjaśniła: — To napar z babki lancetowatej i prawoślaz. Moja ciotka przysłała mi przepis. Podejrzewam, że pomaga rozrzedzić wydzielinę i łagodzi podrażnienia. Sama nie wymyśliłam receptury. Gotowałam zgodnie z jej instrukcjami — trudno byłoby posądzić ją o choćby cień przesady. Od dawna uważała podobne sposoby za coś równie oczywistego jak filiżankę gorącej herbaty podaną choremu. Oczywiście, panna Rowle mogła przyjąć do wiadomości, że uzdrowiciel spojrzy na sprawę bardziej sceptycznym okiem, jednakże nie potrafiła uwierzyć, aby w naparze z babki i prawoślazu mogłoby kryć się cokolwiek szkodliwego. Jeśli nawet nie miał przynieść oczekiwanej poprawy, z pewnością nie mógł wyrządzić większej krzywdy niż sama choroba!
— Oczywiście — zgodziła się na zaproponowany porządek. Była to jednak jedynie starannie podtrzymywana fasada. W rzeczywistości serce uderzyło w jej piersi gwałtowniej, gdy tylko padła wzmianka o badaniu ramienia.
Basil zobaczy bliznę. Nie wymyślaj problemów, których jeszcze nie ma, zganiła się w duchu. Poczekaj, aż naprawdę wydarzy się coś, czego warto się obawiać.
— Twój brat jest najcudowniejszym mężczyzną na świecie. Dziwota, że jeszcze nie znalazł sobie kogoś lepszego — powiedziała wdzięczna za możliwość uchwycenia się łatwiejszego tematu. — A coś się stało?
Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception