06.07.2026, 08:08 ✶
Atreus ześlizgiwał się czujnym okiem po głowach robotników, z niesmakiem odkrywając że przesłonięcie czupryny utrudniało znacząco wypatrzenie w tej fali kogokolwiek konkretnego. Już… już był niemal pewien, że oczy trafiły we właściwe miejsce, już zaczął przeciskać się w tamtą stronę, gdy nagle głowa okryta materiałem zanurkowała, jakby zapadła się w falę zbiorowości. Gdy pracownicy odeszli, auror znalazł mniej więcej w tym miejscu klapę prowadzącą do kanałów, a tam trop urywał się - niedbale zatarte ślady sugerowały użycie translokacji.
Nie miała również szczęścia Victoria. Trudno było orzec czy to niezbyt zgrabne wyjrzenie zza winkla, czy przyczajenie się, które ograniczało pole widzenia. Scenka rodzajowa w porcie trwała w najlepsze i Victoria nie potrzebowała wiele czasu, by zdać sobie sprawę, że nic tu po niej.
Finalnie cała eskapada okazała się nie być aż taką stratą czasu: dzięki pozyskanym informacjom, aurorom udało się przyskrzynić Jima Blacksmitha, mugolaka co pracuje w dokach i czyści stare magazyny. Mężczyzna najwidoczniej nie został ostrzeżony przez braci o "wadliwości" swojego towaru, ponieważ był szczerze zdziwiony wizytą państwa w czerni. Przyznał, że przekazał chłopakom wychowawcze pióra, które skutecznie miały oduczać krnąbrne dzieci przed popełnianiem tych samych błędów. Po sprawdzeniu prywatnych zapisków, okazało się, że należały wcześniej do zmarłej guwernantki, która przyjechała do Anglii z Brukseli i po jej śmierci rodzina, której dzieci uczyła w całości sprzedała jej majątek za grosze. Blacksmith zdawał się szczerze zdziwiony sugestią, że przedmioty są czarnomagiczne. W jego bogatych zbiorach śmieciarskich brygadziści znaleźli też farbę, która po pomalowaniu wywoływała u patrzących wysychanie gałek ocznych (nikt nie testował, czy prowadziło to do permanentnej ślepoty) oraz niezdejmowalną bransoletkę, która zaciskała się za każdym razem jak osoba uprawiała seks z kimś innym niż ten, który ją ofiarował. Blacksmith pomstwał na braci Iora, gdy był odprowadzany do aresztu w celu złożenia dalszych wyjaśnień a o jego losie finalnie zdecydował sąd.
Tymczasem wiewiórki zapadły się jak kamień w wodę. Aidan i Ruari Iora nie byli dotąd notowani - ale teraz odpowiednia nota pojawiła się na wypadek, gdyby ich rude czupryny gdziekolwiek wypłynęły. Kto wie? Gryzonie musiały zbierać orzechy na zimę, więc może za miesiąc dwa funkcjonariusze znów na nich natrafią?
Nie miała również szczęścia Victoria. Trudno było orzec czy to niezbyt zgrabne wyjrzenie zza winkla, czy przyczajenie się, które ograniczało pole widzenia. Scenka rodzajowa w porcie trwała w najlepsze i Victoria nie potrzebowała wiele czasu, by zdać sobie sprawę, że nic tu po niej.
***
Finalnie cała eskapada okazała się nie być aż taką stratą czasu: dzięki pozyskanym informacjom, aurorom udało się przyskrzynić Jima Blacksmitha, mugolaka co pracuje w dokach i czyści stare magazyny. Mężczyzna najwidoczniej nie został ostrzeżony przez braci o "wadliwości" swojego towaru, ponieważ był szczerze zdziwiony wizytą państwa w czerni. Przyznał, że przekazał chłopakom wychowawcze pióra, które skutecznie miały oduczać krnąbrne dzieci przed popełnianiem tych samych błędów. Po sprawdzeniu prywatnych zapisków, okazało się, że należały wcześniej do zmarłej guwernantki, która przyjechała do Anglii z Brukseli i po jej śmierci rodzina, której dzieci uczyła w całości sprzedała jej majątek za grosze. Blacksmith zdawał się szczerze zdziwiony sugestią, że przedmioty są czarnomagiczne. W jego bogatych zbiorach śmieciarskich brygadziści znaleźli też farbę, która po pomalowaniu wywoływała u patrzących wysychanie gałek ocznych (nikt nie testował, czy prowadziło to do permanentnej ślepoty) oraz niezdejmowalną bransoletkę, która zaciskała się za każdym razem jak osoba uprawiała seks z kimś innym niż ten, który ją ofiarował. Blacksmith pomstwał na braci Iora, gdy był odprowadzany do aresztu w celu złożenia dalszych wyjaśnień a o jego losie finalnie zdecydował sąd.
Tymczasem wiewiórki zapadły się jak kamień w wodę. Aidan i Ruari Iora nie byli dotąd notowani - ale teraz odpowiednia nota pojawiła się na wypadek, gdyby ich rude czupryny gdziekolwiek wypłynęły. Kto wie? Gryzonie musiały zbierać orzechy na zimę, więc może za miesiąc dwa funkcjonariusze znów na nich natrafią?
Koniec sesji