06.07.2026, 14:32 ✶
Z Atreusem
Właściwie to sam od kilku dni sam zastanawiał się, czy nie wyciagnąć Atreusa na kiermasz. Nie do końca tylko wiedział, jak zrobić to w ten sposób, aby jego kuzyn nie myślał że robi to tylko, bo się o niego martwi. Oczywiście, Basilius martwił się o niego i nie miał najmniejszej wątpliwości że Atreus o tym wiedział i się na niego za to irytuje. Chodziło tylko o to, aby Bulstrode uznał, że był to jedyny powód. Na całe szczęście Basilius nie musiał zbyt długo się nad tym pochylać, bo kuzyn sam zaproponował mu wyjście.
Chodzili teraz pomiędzy straganami, a Prewett zastanawiał się, czy lepiej na morale nie zrobiłoby, gdyby tego kiermaszu po prostu nie było. Zdecydowanie brakowało tu nawet odrobiny radości i energii, które wypełniały kiermasz podczas Lammas, chociaż przynajmniej tym razem nikt się nie bił, anie nie tworzył świeczek o wątpliwych kształtach.
– Zdefiniuj uspokoiło się – powiedział, zapinając ciemny płaszcz na wyższy guzik. Tak jak Atreus ubrał się zdecydowanie zbyt lekko w porównaniu do reszty tutaj zgromadzonych, tak Basilius znajdował się raczej po tej drugiej stronie skali. Nic jednak nie mógł poradzić na to, że było mu zimno częściej, niż rzadziej, a jesień nie sprzyjała tej sytuacji. – Zapewne jest lepiej niż było. Na pewno jest lepiej niż było, ale w porówaniu z latem wciąż jest kiepsko.
No i był też zmęczony. Zdecydowanie za bardzo zmęczony.
Wziął głęboki oddech i spojrzał na kuzyna, aby ponownie skomentować tę trzecią nogę, kiedy zobaczył papierosa.
— Nie pal – rzucił w jego stronę. – Szukaj jakiś jadalnych jabłek a nie.