09.07.2026, 09:42 ✶
- Hummm… - mruknął Hannibal, z głową odchyloną w tył spłukując pianę z włosów i wgniatając w nie jakiś gęsty, biały eliksir. Do mieszających się w ciężkim od pary łazienkowym powietrzu woni dołączyło coś kwiatowego - bergamotka? Artysta wyprostował się i starannie ścisnął ciemne loki dłońmi. Parsknął cicho pod nosem na wieść o literackich dziełach nadsyłanych przez dziewczęta.
- Musisz mi kiedyś pokazać kilka takich opowiadań! Wiesz, te piętnastki i szesnastki przysyłają mi najwięcej listów, ciekawe, bo w sumie raczej gram w bardziej dorosłych sztukach… - jeszcze na chwilę oparł się plecami o brzeg wanny, tym razem ostrożnie, by nie zamoczyć włosów, a potem wyprostował się i zaczął wstawać. Piana rozstąpiła się i zaczęła spływać po ciele, ale zanim oczom Henry’ego ukazało się cokolwiek niecenzuralnego, Hannibal zamarł wpół ruchu, ewidentnie pomny wcześniejszej reakcji kolegi na beztroskie zrzucanie z siebie ciuchów. Spojrzał na drugiego chłopaka odrobinę zagubionym wzrokiem.
- Uhh… bym… wychodził? Chcesz… - machnął dłonią w kierunku drzwi i dodał szybko - To znaczy, dla mnie to żaden problem, ale może… - rozbiegane słowa zawisły między nimi, Selwyn całkiem nie po swojemu niepewny, przysiadł z powrotem, kryjąc się od pasa w dół za brzegiem wanny. Tak naprawdę nie robiło mu różnicy to, kto oglądał go w jakiej sytuacji, nie w sensie zawstydzenia własną nagością w każdym razie, ale Henry najwyraźniej miał na ten temat inne zdanie i nie chciał na niego patrzeć (dlaczego? czy coś było z nim, znaczy z Hannibalem, nie tak?). Nagle chłód wynurzonych z wody pleców stał się odrobinę bardziej nieprzyjemny.
- Czy to znaczy, że możemy liczyć na twoją obecność na kolejnych wyjazdach? - zapytał, wracając do tematu Cutty Sark, kiedy kwestie przyzwoitości zostały rozwiązane w taki, czy inny sposób. Owinięty puchatym ręcznikiem, niczym sięgającą kolan spódnicą, drugim odcisnął wodę z włosów. Machnięciem różdżki posłał mniejszy ręcznik na wieszak, a dwie czy trzy buteleczki z kosmetyczki na półeczkę pod magicznie zabezpieczonym od parowania lustrem. Zatknął różdżkę za ręcznik. Oczy selwynowego odbicia spotkały się z Henrym, na powrót figlarne i swobodne, jakby wcześniejszy moment zawahania w ogóle nie miał miejsca. Aktor uśmiechnął się lekko.
- Nie mogę zdradzać wszystkich swoich tajemnic prasie - powiedział, mając oczywiście na myśli pytanie o Electrę - Ellie zasługuje na najlepsze towarzystwo i najlepsze wydarzenia - przekrzywił głowę, kropla wody z brązowego kosmyka kapnęła mu na ramię. Wystudiowany półuśmiech stał się odrobinę bardziej rozmarzony i nie zszedł z twarzy aktora, kiedy ten zajął się nakładaniem na nią kremu z pudełeczka wyglądającego, jak rżnięty kryształ.