11.07.2026, 11:17 ✶
Nie wiedział dlaczego miałby uznać to za proste. Ani związki ani rozstania nie wydawały mu się proste. Gdyby jego życie z Vivianne było proste, nie uciekałby teraz od odpowiedzi na pytanie o swoją córkę, a może… miałby tych córek więcej. Rzeczywistość w jakiej się znajdował go męczyła. Nie chciał mieć nikogo, żeby go nie męczyć swoją osobą i jednocześnie… Wciąż pozostawał człowiekiem. Bardzo samotnym przez notoryczne izolowanie się, ale człowiekiem – a ludzie chcieli być blisko siebie nawet wtedy, kiedy udawali, że jest inaczej. Większość ucieczek od cywilizacji było odpowiedzią na traumę, a nie świadomym, czystym wyborem zdrowego człowieka. Ci zdrowi z tej ścieżki zawracali.
– Oh, nie miałem pojęcia, że byłaś świadkinią jego śmierci. – No bo tak to przecież brzmiało. Jakby przemienił się na jej oczach, a ona… na jego? Przecież to całe bycie zimną stanowiło nowość, zapewne… wcale nie tak odległą od wampiryzmu jak mogło się wydawać. – Gdybyś… zechciała kiedyś powiedzieć mi o tym więcej, mam nadzieję że wiesz, że wysłucham cię z szacunkiem.
Szybko zdał sobie sprawę jak zmieniło się jego nastawienie do Luny, której próbował pozbyć się ze swoich kolan. To pewnie brzmiało głupiutko, ale sporo oddałby za to, żeby na chwilę zamienić się z nim miejscami.
Zamiast tego wstał.
– No to pójdę już, bo mnie nogi niosą… – I myśli skręcające w kierunku, w którym skręcać nie powinny. Myśli, że mógłby pocałować ją na pożegnanie, skoro przy objęciu dzieliłby ich kot. – Tylko pamiętaj o mnie. Żebyśmy się spotkali szybciej niż nad Londynem zawisną znów ciemne chmury. – Te ze Spalonej Nocy dopiero co rozgonił wiatr.
@Victoria Lestrange
– Oh, nie miałem pojęcia, że byłaś świadkinią jego śmierci. – No bo tak to przecież brzmiało. Jakby przemienił się na jej oczach, a ona… na jego? Przecież to całe bycie zimną stanowiło nowość, zapewne… wcale nie tak odległą od wampiryzmu jak mogło się wydawać. – Gdybyś… zechciała kiedyś powiedzieć mi o tym więcej, mam nadzieję że wiesz, że wysłucham cię z szacunkiem.
Szybko zdał sobie sprawę jak zmieniło się jego nastawienie do Luny, której próbował pozbyć się ze swoich kolan. To pewnie brzmiało głupiutko, ale sporo oddałby za to, żeby na chwilę zamienić się z nim miejscami.
Zamiast tego wstał.
– No to pójdę już, bo mnie nogi niosą… – I myśli skręcające w kierunku, w którym skręcać nie powinny. Myśli, że mógłby pocałować ją na pożegnanie, skoro przy objęciu dzieliłby ich kot. – Tylko pamiętaj o mnie. Żebyśmy się spotkali szybciej niż nad Londynem zawisną znów ciemne chmury. – Te ze Spalonej Nocy dopiero co rozgonił wiatr.
@Victoria Lestrange
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr