Dziurawy gabinet
O kim plotkujemy: @Bertie Bott @Anthony Shafiq @Gustave Delacour @Robert Albert Crouch @Jonathan Selwyn @Erik Longbottom @Morpheus Longbottom, być może @Elliott Malfoy i wcale nie @Lana Dolohov
Od kiedy plotkujemy: od wieczoru 2.10
Kręgi: bywalcy Dziurawego Kotła, później pracownicy Ministerstwa Magii, też salony rodów czystokrwistych
Zdania od samego początku były w tej kwestii podzielone, a im więcej wina tamtego wieczoru wypili biesiadnicy Dziurawego Kotła, tym dziksze teorie powstawały, by później nabrać wiatru w skrzydłach na ministerialnych korytarzach. Bertie Bott, cukiernik celebryta spotkał się bowiem przy okrągłym stole z garścią polityków i bogaczy - ponad wszelką wątpliwość - podpisywał z nimi dokumenta, bynajmniej nie wyglądające jak karty czekoladowych żab.
Z oczywistych względów, uznano ich za fundatorów Zaklętej Łyżeczki - nowej restauracji, którą Bott szumnie zapowiedział tydzień wcześniej w mediach. Czy więc Zaklęta Łyżeczka będzie miała przy sobie kompleks hotelowy, skoro aż tylu inwestorów składało swoje podpisy? Ktoś kto rozpoznał wśród rozmówców Anthony'ego Shafiqa, znając jego rozmach, zdecydowanie postawił w przyjacielskim zakładzie kilka galeonów na strefę gastronomiczną rozciągającą się na kilka świeżo odbudowanych kamienic, albo miast. Ktoś inny jednak, wśród zebranych przy stole osób wskazał sędziego Wizengamotu Roberta Croucha wraz z kuzynem Jonathanem Selwynem ministerialnych dygnitarzy sugerujących o wiele poważniejsze działania. Zdania były bardzo podzielone, czy towarzyszący im mężczyzna w czapce to sam Kanclerz, czy ktoś łudząco podobny do niego. "Gabinet cieni" – padło bardzo cicho znad kolejnego kieliszka, gdy pijący przyglądający się całemu zajściu zastanawiali się, czy nie są przypadkiem świadkami zapisującej się na żywo karty historii najnowszej.
– To na pewno ma coś wspólnego z Doliną Godryka. Tam jest aż dwóch Longbottomów! Dziedzic Erik i ten Niewymowny, co nie wygląda jak członek ich rodziny… Hypnos? Nie! Morpheus. O tam… człowiek w czerni. Bott jest ich sąsiadem, może coś kombinują z tymi jego jadłodajniami? W końcu zbliża się zima. A ta kobieta… rozpoznajesz ją? Wszystkich kojarzę, tylko jej nie… – zamyślił się kolejny ciekawski, szybko jednak sfrustrował się faktem, że jego towarzyszka zapatrzyła się na srebrzystą skórę krążącego między bogaczami blondyna – Czy on nie wygląda jak anioł? I jeszcze te jasne włosy jak aureola… – wyszeptała mimowolnie, później bardzo żałując za wyrażenie zainteresowania wampirzym adwokatem Gustavem Delacourem, co jej towarzysz wypominał jej jeszcze przez kilka długich tygodni.
Grupa przyciągała wzrok i pobudzała wyobraźnię. Ostatecznie - gdy w jednym miejscu tak otwarcie zbierają się tak popularne (w większości) osoby o bardzo zasobnym portfelu, wiadomo, że ich działania prędzej czy później trafią na pierwsze strony Proroka codziennego. Na razie były to tylko plotki. Na fakty jednak wystarczyło tylko odrobinę poczekać…